Sąsiad chce, żebyś ściął drzewo? Nie zawsze ma do tego prawo

drzewo
Właściciel może sięgnąć po środki przewidziane w Kodeksie cywilnym, ale nawet wtedy usunięcie całego drzewa nie zawsze będzie rozwiązaniem uzasadnionym.GazetaPrawna.pl / Gazeta Prawna/Zdjęcie poglądowe przygotowane przy pomocy AI
dzisiaj, 14:56

Drzewo rosnące tuż przy granicy dwóch posesji może stać się przyczyną poważnego sporu. Sam cień, opadające jesienią liście czy owoce nie oznaczają jednak automatycznie, że właściciel sąsiedniej nieruchomości może zażądać wycinki. Inaczej jest, gdy drzewo stwarza rzeczywiste niebezpieczeństwo albo jego oddziaływanie na sąsiednią działkę przekracza dopuszczalną miarę. Wówczas właściciel może sięgnąć po środki przewidziane w Kodeksie cywilnym, ale nawet wtedy usunięcie całego drzewa nie zawsze będzie rozwiązaniem uzasadnionym.

Samo niezadowolenie właściciela sąsiedniej nieruchomości nie wystarcza do nakazania wycinki. Punktem wyjścia jest art. 144 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swojego prawa powstrzymywać się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości oraz stosunków miejscowych.

W praktyce oznacza to, że nie każde oddziaływanie drzewa na sąsiedni grunt jest niedopuszczalne. Prawo sąsiedzkie zakłada, że właściciele nieruchomości muszą tolerować pewien normalny poziom wzajemnych uciążliwości. Dopiero przekroczenie tej granicy może uzasadniać wystąpienie z roszczeniem.

Potwierdza to orzecznictwo Sądu Najwyższego. Przy ocenie immisji, czyli oddziaływania jednej nieruchomości na drugą, nie wystarczą subiektywne odczucia właściciela. Trzeba zbadać charakter terenu, sposób wykorzystywania nieruchomości oraz skalę i intensywność zakłóceń. Inaczej będzie więc oceniane wysokie drzewo rosnące w zwartej, zielonej dzielnicy domów jednorodzinnych, a inaczej nasadzenie powodujące wyjątkowo silne zacienienie niewielkiej posesji lub budynku.

Zacienienie działki nie zawsze oznacza prawo do wycinki

Jednym z najczęstszych powodów sąsiedzkich konfliktów jest ograniczenie dostępu światła. Sam fakt, że korona drzewa rzuca cień na sąsiednią działkę, nie przesądza jednak o naruszeniu prawa.

Sąd Najwyższy zalicza ograniczenie nasłonecznienia do oddziaływań, które mogą być oceniane w kontekście przepisów o immisjach. Konieczne jest jednak ustalenie, czy skala zacienienia rzeczywiście przekracza przeciętną miarę. Znaczenie może mieć między innymi położenie budynków, wielkość działek, charakter okolicy, wysokość drzewa, czas zacienienia oraz rzeczywisty wpływ na możliwość korzystania z nieruchomości.

W jednej ze spraw dotyczących drzew posadzonych przy granicy działek sąd nie uwzględnił żądania ich wycięcia, ponieważ nie wykazano, aby powodowały one zacienienie przekraczające dopuszczalną miarę. To istotna wskazówka praktyczna: samo twierdzenie, że drzewa zabierają światło, może być niewystarczające. W sporze sądowym znaczenie mają dowody potwierdzające rzeczywistą skalę uciążliwości.

Usunięcie drzewa jako środek ostateczny

Nawet stwierdzenie niedopuszczalnych immisji nie oznacza automatycznie, że sąd nakaże ścięcie drzewa. Roszczenie właściciela nieruchomości sąsiedniej może zmierzać przede wszystkim do ograniczenia uciążliwości do dopuszczalnego poziomu.

Sąd Najwyższy wskazywał, że ochrona przewidziana przez art. 144 w związku z art. 222 par. 2 Kodeksu cywilnego może polegać na nałożeniu takich obowiązków, które sprowadzą negatywne oddziaływanie do przeciętnej miary. W sprawie dotyczącej drzewa może zatem wchodzić w grę między innymi odpowiednia pielęgnacja lub redukcja części korony, jeżeli pozwala to skutecznie usunąć problem.

Żądanie wycięcia całego zdrowego drzewa powinno więc odpowiadać rzeczywistej skali naruszenia. Jeżeli uciążliwość można wyeliminować mniej radykalnym sposobem, całkowita likwidacja drzewa nie musi być konieczna.

Niebezpieczne drzewo i art. 439 Kodeksu cywilnego

Inaczej należy oceniać przypadek, gdy drzewo nie tylko przeszkadza, ale stwarza bezpośrednie zagrożenie. Może chodzić na przykład o poważnie uszkodzony pień, drzewo obumarłe, nadłamane albo mocno przechylone nad budynkiem, samochodem lub miejscem, w którym regularnie przebywają ludzie.

Znaczenie może mieć wówczas art. 439 Kodeksu cywilnego. Przepis pozwala osobie, której wskutek zachowania innej osoby albo stanu posiadanego przez nią budynku lub innego urządzenia zagraża bezpośrednio szkoda, żądać podjęcia środków niezbędnych do odwrócenia niebezpieczeństwa.

Także tutaj nie należy jednak upraszczać zasady do twierdzenia, że każde potencjalnie niebezpieczne drzewo musi zostać ścięte. Istotne jest usunięcie źródła zagrożenia w zakresie koniecznym. W zależności od stanu drzewa może to wymagać wycinki, ale czasami wystarczający okaże się specjalistyczny zabieg zabezpieczający albo usunięcie uszkodzonych konarów. Przy sporze dotyczącym stabilności drzewa bardzo istotna może okazać się opinia arborysty lub biegłego.

Liście z drzewa sąsiada. Czy można żądać wycinki?

Jesienne liście, igły czy drobne fragmenty roślin są jednymi z najczęściej wskazywanych powodów konfliktów. Sam fakt, że liście z drzewa rosnącego na jednej nieruchomości spadają również na działkę obok, nie tworzy jednak automatycznie podstawy do żądania usunięcia drzewa.

Taką sytuację również należałoby oceniać przez pryzmat art. 144 Kodeksu cywilnego. Kluczowa pozostaje odpowiedź na pytanie, czy oddziaływanie przekracza przeciętną miarę właściwą dla danej okolicy. W praktyce naturalne skutki obecności drzew na terenach zabudowy mieszkaniowej trzeba odróżnić od sytuacji wyjątkowych, w których stopień uciążliwości jest zdecydowanie większy.

Nie ma więc prostej zasady pozwalającej stwierdzić, że każdy opadający liść trzeba tolerować niezależnie od okoliczności, ale równie błędne byłoby przyjęcie, że liście na trawniku albo w rynnie dają sąsiadowi prawo do żądania wycięcia drzewa.

Gałęzie nad płotem. Sąsiad może je obciąć, ale dopiero po spełnieniu warunku

Bardziej precyzyjne uprawnienia przewiduje art. 150 Kodeksu cywilnego. Właściciel nieruchomości może obciąć i zachować dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu. Przepis obejmuje również gałęzie i owoce zwieszające się z sąsiedniej nieruchomości.

W przypadku gałęzi i owoców istnieje jednak istotny warunek. Właściciel działki powinien najpierw wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin na ich usunięcie. Dopiero jeżeli właściciel drzewa nie podejmie działania w tym terminie, możliwe jest samodzielne obcięcie części rośliny znajdujących się nad granicą nieruchomości.

W odniesieniu do korzeni Kodeks cywilny nie przewiduje analogicznego obowiązku wcześniejszego wyznaczania terminu. Nie oznacza to jednak nieograniczonej swobody w ich usuwaniu. Sposób wykonania prac może mieć znaczenie z punktu widzenia przepisów o ochronie przyrody oraz ewentualnej odpowiedzialności za uszkodzenie lub zniszczenie drzewa.

Przycinanie gałęzi podlega także ustawie o ochronie przyrody

Prawo wynikające z Kodeksu cywilnego nie może być wykonywane w oderwaniu od przepisów chroniących drzewa. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przypomina, że usunięcie gałęzi w wymiarze przekraczającym 30 proc. korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa, co do zasady stanowi uszkodzenie drzewa. Usunięcie więcej niż 50 proc. takiej korony może zostać zakwalifikowane jako zniszczenie drzewa.

Od tej zasady istnieją przewidziane ustawą wyjątki, dotyczące między innymi usuwania gałęzi obumarłych lub nadłamanych, utrzymywania wcześniej uformowanego kształtu korony albo specjalistycznych zabiegów służących przywróceniu statyki drzewa.

Ma to istotne znaczenie w sąsiedzkim sporze. Art. 150 Kodeksu cywilnego pozwala w określonych warunkach usunąć gałęzie przechodzące przez granicę, ale nie jest podstawą do dowolnego okaleczania całego drzewa. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wprost wskazuje, że również przy usuwaniu gałęzi drzewa rosnącego na sąsiedniej nieruchomości trzeba zachować ograniczenia wynikające z ustawy o ochronie przyrody.

Za zniszczenie drzewa może grozić kara administracyjna

Przekroczenie dopuszczalnego zakresu prac może być kosztowne. Ustawa o ochronie przyrody przewiduje administracyjne kary pieniężne między innymi za zniszczenie drzewa, a także za jego uszkodzenie poprzez niedozwolone usunięcie zbyt dużej części korony.

Dlatego właściciel nieruchomości, który korzysta z uprawnienia do usunięcia zwieszających się gałęzi, powinien zachować ostrożność. Szczególnie ryzykowne mogą być prace prowadzone bez wiedzy o stanie drzewa, gdy odcięcie dużej części konarów lub korzeni może doprowadzić do utraty stabilności albo obumarcia rośliny.

Owoce, które spadły na działkę sąsiada

Kodeks cywilny reguluje nawet sytuację, w której owoce z drzewa spadną na sąsiednią parcelę. Art. 148 stanowi, że owoce opadłe z drzewa lub krzewu na grunt sąsiedni stają się jego pożytkami. Wyjątek dotyczy gruntu sąsiedniego przeznaczonego na użytek publiczny.

Inna zasada obowiązuje, gdy owoce nadal znajdują się na drzewie, ale zwieszają się nad sąsiednią działką. Wówczas zastosowanie ma art. 150 Kodeksu cywilnego, czyli mechanizm wcześniejszego wyznaczenia właścicielowi drzewa odpowiedniego terminu na ich usunięcie.

Właściciel drzewa może wejść na sąsiednią działkę

Kodeks cywilny reguluje również odwrotną sytuację. Na podstawie art. 149 właściciel gruntu może wejść na nieruchomość sąsiednią, aby usunąć zwieszające się z jego drzew gałęzie lub owoce.

Nie oznacza to jednak pełnej swobody działania na cudzym gruncie. Jeżeli podczas takich prac powstanie szkoda, właściciel sąsiedniej nieruchomości może żądać jej naprawienia. W praktyce oznacza to, że właściciel drzewa powinien wcześniej uzgodnić sposób przeprowadzenia prac i ograniczyć ingerencję w cudzą posesję do niezbędnego minimum.

Nawet właściciel nie zawsze może po prostu ściąć drzewo

Ewentualne porozumienie sąsiadów albo nawet prawomocne rozstrzygnięcie sporu cywilnego nie oznacza, że można pominąć przepisy administracyjne dotyczące ochrony przyrody. Jeżeli drzewo podlega obowiązkowi zgłoszenia albo uzyskania zezwolenia, właściciel musi przejść odpowiednią procedurę.

W przypadku osoby fizycznej usuwającej drzewo z własnej nieruchomości na cel niezwiązany z działalnością gospodarczą obowiązek zgłoszenia zależy między innymi od gatunku i obwodu pnia. Zgodnie z informacjami publikowanymi przez administrację zgłoszenia nie wymagają co do zasady drzewa, których obwód pnia mierzony na wysokości 5 cm nie przekracza 80 cm dla topoli, wierzb, klonu jesionolistnego i klonu srebrzystego, 65 cm dla kasztanowca zwyczajnego, robinii akacjowej i platanu klonolistnego oraz 50 cm dla pozostałych gatunków.

Jeżeli obwód przekracza te wartości i zachodzą ustawowe przesłanki zgłoszenia, organ przeprowadza oględziny. Według Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska powinny one nastąpić w terminie 21 dni od doręczenia zgłoszenia. Jeżeli następnie w ciągu 14 dni od oględzin organ nie wniesie sprzeciwu, właściciel może usunąć drzewo. Szczególne ograniczenia mogą dotyczyć między innymi nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków, obszarów chronionych oraz drzew spełniających kryteria pomników przyrody.

Jak wygląda spór o drzewo w sądzie?

Jeżeli sąsiedzi nie osiągną porozumienia, spór może trafić na drogę cywilną. W sprawach dotyczących niedozwolonych immisji podstawowe znaczenie ma art. 144 w związku z art. 222 par. 2 Kodeksu cywilnego.

Osoba żądająca ingerencji powinna wykazać, że oddziaływanie rzeczywiście przekracza przeciętną miarę. W zależności od charakteru sprawy znaczenie mogą mieć zdjęcia, dokumentacja szkód, pomiary zacienienia, zeznania świadków, opinia arborystyczna, a w postępowaniu sądowym również opinia biegłego.

Orzecznictwo pokazuje przy tym, że kryterium „przeciętnej miary” ma charakter obiektywny. Nie jest wystarczające samo przekonanie właściciela, że obecność drzewa jest dla niego uciążliwa. Sąd musi ustalić, czy w konkretnych warunkach oddziaływanie rzeczywiście wykracza poza to, co można uznać za normalne w danym miejscu.

Czy właściciel sąsiedniej nieruchomości może żądać wycinki drzewa za sam cień, liście lub owoce?

Kiedy zacienienie działki przez drzewo może być oceniane jako niedozwolona immisja?

Kiedy właściciel działki może obciąć gałęzie lub owoce zwieszające się z sąsiedniej nieruchomości?

Jakie limity usuwania gałęzi wskazuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska?

Kiedy osoba fizyczna musi zgłosić usunięcie drzewa z własnej nieruchomości?

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.