Huti przejmują kolejne punkty nad Morzem Czerwonym. Rośnie ryzyko dla handlu

Wspierani przez Iran bojownicy Huti nie zamierzają na razie zrezygnować z ataków
Wspierani przez Iran bojownicy Huti nie zamierzają na razie zrezygnować z atakówGetty Images / fot. Mohammed Hamoud/Getty Images
dzisiaj, 08:48

Kontrola nad zachodnim wybrzeżem Jemenu szybko staje się problemem znacznie większym niż lokalny konflikt. Huti zajęli kolejne punkty w rejonie Bab al-Mandab, zwiększając presję na szlak, którym płyną ropa, gaz i towary między Azją a Europą.

Ofensywa Huti doprowadziła do gwałtownej zmiany sytuacji na zachodzie Jemenu. Wspierane przez Iran ugrupowanie przejęło kolejne strategiczne punkty wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego, wypierając siły związane z uznawanym międzynarodowo rządem Jemenu.

Wśród najważniejszych zdobyczy znalazły się Mokka, Dhubab oraz wyspa Perim, znana również jako Mayyun. Wszystkie te miejsca leżą w bezpośrednim sąsiedztwie Bab al-Mandab, jednego z najważniejszych przesmyków morskich świata.

AFP informowała, powołując się na przedstawiciela jemeńskich władz, że siły rządowe utraciły pozostałe kontrolowane wcześniej fragmenty zachodniego wybrzeża. Reuters potwierdzał natomiast przejęcie przez Huti Perim oraz Dhubab, co znacznie zwiększa ich możliwości oddziaływania na ruch morski.

Bab al-Mandab jako strategiczne gardło światowego handlu

Bab al-Mandab łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim. To właśnie przez tę cieśninę prowadzi jedna z głównych tras żeglugowych pomiędzy Azją a Europą, biegnąca dalej przez Kanał Sueski.

Znaczenie tego szlaku jest szczególnie duże dla transportu surowców energetycznych. Według danych przywoływanych przez Reutersa przez Bab al-Mandab przepływa ropa odpowiadająca około 7 proc. światowej produkcji.

Cieśnina ma w najwęższym miejscu około 29 kilometrów szerokości. Wyspa Perim dzieli ją na dwa tory żeglugowe, a Dhubab znajduje się na jemeńskim wybrzeżu naprzeciwko wyspy. Przejęcie obu punktów daje Huti znacznie większe możliwości obserwowania ruchu statków i potencjalnego oddziaływania na żeglugę.

Nie oznacza to, że rebelianci są w stanie całkowicie zamknąć cieśninę. Już sam wzrost ryzyka militarnego może jednak wystarczyć, aby armatorzy ograniczali ruch lub zmieniali trasy.

Mokka i Perim kluczowymi punktami ofensywy

Mokka, historyczne miasto portowe położone na zachodnim wybrzeżu Jemenu, była jednym z głównych celów ostatniej ofensywy. Jej przejęcie otworzyło Huti drogę w kierunku południowym, bliżej Bab al-Mandab.

Następnie rebelianci zajęli Dhubab i wyspę Perim. Reuters podał, że siły rządowe opuściły część pozycji, a Huti wykorzystali powstałą lukę, by szybko rozszerzyć kontrolę terytorialną.

Według deklaracji rzecznika wojskowego Huti Jahji Sariego ugrupowanie od początku ofensywy przejęło sześć dystryktów w prowincjach Taiz i Al-Hudajda o łącznej powierzchni około 5,4 tys. km kw.

Te informacje pochodzą bezpośrednio od Huti i nie wszystkie zostały niezależnie zweryfikowane. Samo przejęcie kluczowych miejscowości i wysp potwierdzają jednak niezależne źródła oraz agencje prasowe.

Arabia Saudyjska pod presją z dwóch stron

Sytuacja jest szczególnie niekorzystna dla Arabii Saudyjskiej, która od lat stara się ograniczać zależność eksportu ropy od cieśniny Ormuz.

Alternatywą jest ropociąg Wschód–Zachód, którym surowiec transportowany jest z pól wydobywczych na wschodzie kraju do portów nad Morzem Czerwonym. Dzięki temu część eksportu może omijać Ormuz.

Problem polega na tym, że wzrost zagrożenia w rejonie Bab al-Mandab zmniejsza bezpieczeństwo również tej trasy.

Dodatkowo 12 września Reuters informował o czasowym wyłączeniu saudyjskiego ropociągu po ataku dronowym. Magistrala ma zdolność przesyłową sięgającą około 5 mln baryłek dziennie.

Dla Rijadu oznacza to konieczność jednoczesnego mierzenia się z zagrożeniami na kilku kierunkach eksportowych.

Ceny ropy i transport pod wpływem konfliktu

Napięcie na Bliskim Wschodzie szybko przekłada się na sytuację na rynku surowców. Brent zakończył sesję 11 września na poziomie 104,61 dol. za baryłkę, podczas gdy amerykańska ropa WTI kosztowała 100,05 dol.

W skali tygodnia wzrost obu gatunków przekraczał 8 proc. Inwestorzy reagowali przede wszystkim na ryzyko związane z ograniczeniem dostaw i zakłóceniami transportu.

Presja nie dotyczy wyłącznie rynku ropy. Każde utrudnienie żeglugi przez Morze Czerwone może uderzyć również w transport kontenerowy.

Jeżeli armatorzy uznają ryzyko ataków za zbyt wysokie, mogą kierować statki wokół Afryki. Trasa przez Przylądek Dobrej Nadziei jest jednak znacznie dłuższa, co oznacza większe zużycie paliwa, wyższe koszty załóg i droższe ubezpieczenia.

Skutki dla Europy i światowego handlu

Dla Europy bezpieczeństwo Bab al-Mandab ma bezpośrednie znaczenie gospodarcze. Przez Morze Czerwone i Kanał Sueski prowadzi jedna z najważniejszych tras handlowych łączących europejskie porty z Azją.

Wydłużenie transportu wpływa na koszty dostaw, terminy oraz ceny wielu produktów. W przypadku długotrwałego kryzysu skutki mogą być widoczne zarówno w kosztach energii, jak i w cenach towarów sprowadzanych drogą morską.

Doświadczenia z wcześniejszych napięć na Morzu Czerwonym pokazały, że część największych operatorów żeglugowych jest gotowa omijać region nawet wtedy, gdy cieśniny pozostają formalnie otwarte. Decydujące znaczenie ma ocena ryzyka dla załóg, jednostek i ładunku.

Wojna w Jemenie ponownie wchodzi w ostrzejszą fazę

Ostatnie wydarzenia mogą również oznaczać zmianę charakteru samej wojny w Jemenie. Po kilku latach względnego ograniczenia dużych operacji lądowych Huti ponownie rozpoczęli ofensywę na większą skalę.

Ugrupowanie kontroluje Sanę oraz dużą część północnego i zachodniego Jemenu. Po przeciwnej stronie znajdują się siły rządowe oraz lokalne ugrupowania, które nie zawsze prowadzą wspólną politykę i pozostają wewnętrznie podzielone.

Reuters zwracał uwagę, że te podziały mogły przyczynić się do szybkich sukcesów Huti na zachodnim wybrzeżu.

Jemeńskie władze zwróciły się do Arabii Saudyjskiej o zwiększenie pomocy wojskowej. Rijad zachowuje jednak ostrożność, ponieważ poważniejsze zaangażowanie może oznaczać ryzyko nowych ataków rakietowych i dronowych na terytorium królestwa.

Przejęcie Mokki, Dhubab i Perim wyraźnie wzmacnia pozycję Huti. Najważniejszą konsekwencją nie jest jednak sama zmiana przebiegu frontu, lecz zwiększenie zagrożenia dla szlaku transportowego o fundamentalnym znaczeniu dla światowej gospodarki.

ŹRÓDŁA:

Reuters, AFP, Associated Press, Anadolu, The National.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.