Przykładem są wyniki największej z publicznych firm pożyczkowych, białostockiej Marki. Po dziewięciu miesiącach może się chwalić dużym wzrostem sprzedaży, bo wartość pożyczek zwiększyła się o około 70 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Krzysztof Jaszczuk, prezes Marki, tłumaczy, że słabsza dynamika sprzedaży to właśnie odprysk afery Amber Gold. – W trzecim kwartale zauważyliśmy tymczasowe zawirowanie wokół pozabankowych instytucji finansowych oraz chwilowy spadek zaufania wśród potencjalnych klientów, co miało przełożenie na wyniki sprzedażowe spółki – mówi prezes.
Sprawa Marki to jednak wyjątek. Bezpośredniego przełożenia afery parabankowej na swoje wyniki nie widzi SMS Kredyt z Wrocławia. Tutaj należności z pożyczek wzrosły w III kw. o 3,3 mln zł, ponaddwukrotnie więcej niż rok wcześniej. – Wpływu na naszą firmę nie było, ale zakładamy, że duża liczba negatywnych informacji na temat firm pożyczkowych pogorszyła wizerunek branży – mówi Michał Stanioch z zarządu SMS Kredyt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.