Potrzebowałem pilnie kilkuset złotych – opowiada pan Paweł. – Bank odmówił mi kredytu, ale w skrzynce pocztowej znalazłem ulotkę firmy, która udziela chwilówek. Niby wiedziałem, że z tymi firmami trzeba uważać, ale oferta wydała się bezpieczna: tylko 10 zł prowizji za miesiąc. Podpisałem umowę, gotówkę dostałem do ręki – relacjonuje czytelnik. Ze spłatą pan Paweł spóźnił się jednak kilka dni, bo z trudem zebrał pieniądze. Kiedy zaniósł gotówkę do firmy, okazało się, że ma oddać nie 1210, ale 1690 zł.
Agent wytłumaczył mu, że to była promocja. 10 zł dotyczy tylko tych, którzy spłacą dług w terminie. A skoro się spóźnił, musi zapłacić normalną prowizję, czyli 40 proc. pożyczki za miesiąc! Wszystko było zapisane w umowie, agent wskazał panu Pawłowi stosowny punkt. – Co mogę zrobić w tej sytuacji – martwi się mężczyzna
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.