Franczyza w Polsce przyczyniła się do rozwoju przedsiębiorczości. Dynamicznemu wzrostowi towarzyszy pytanie, czy potrzebna jest specjalna ustawa, czy też kluczem do sukcesu pozostanie elastyczność. Uczestnicy dyskusji w redakcji DGP „Franczyza w Polsce i Europie: Dobre praktyki czy specjalne regulacje?” mówili o tym, że ewentualne zmiany legislacyjne powinny przypominać raczej cięcie skalpelem niż uderzenie obuchem.
Polski rynek franczyzy wykazuje wyjątkową odporność na zawirowania gospodarcze, stając się dla wielu, zwłaszcza początkujących przedsiębiorców, parasolem ochronnym. Jak zauważył Paweł Tracz, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Mikroprzedsiębiorców i Franczyzobiorców, ten model biznesowy stał się motorem napędowym mniejszego biznesu. Co więcej, to nie tylko domena globalnych marek, bo również polscy przedsiębiorcy coraz częściej próbują skalować swoją działalność, udzielając licencji franczyzowych.
O skali zjawiska i zróżnicowaniu modeli biznesowych w Polsce mówił też Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jak podkreślił, mowa jest o ok. 1,4 tys. różnych mechanizmach i licencjach oraz ok. 100 tys. placówek. Jeżeli nałożymy na to impakt społeczny, daje to ok. pół miliona osób funkcjonujących w ramach systemów franczyzowych w niemal każdym segmencie gospodarki – od farmacji przez żywność aż po zróżnicowane usługi dla ludności. Oprócz systemów wymagających potężnego kapitału i wieloletniego zaangażowania funkcjonują koncepty nastawione na szybką ekspansję.
O tym, jak potężne potrafią być to organizacje, świadczy przykład branży gastronomicznej i jednej z najbardziej znanych marek na świecie. Marcin Bonicki, partner biznesowy franczyzobiorców McDonald’s Polska, mówił o nowych rekordach.
– W ostatnim czasie notujemy dynamikę wzrostu najwyższą w historii. Dziś mamy ponad 600 restauracji i prawie 120 franczyzobiorców, z których jedna trzecia nawiązała z nami współpracę w ostatnich latach – podkreślił Marcin Bonicki.
McDonald’s planuje otwierać ponad 40 restauracji średnio rocznie, z czego docelowo aż 95 proc. placówek ma być prowadzonych przez niezależnych partnerów, co potwierdza ogromną chłonność polskiego rynku.
Z punktu widzenia rynku nieruchomości perspektywy wzrostu oceniał Tomasz Knapik, dyrektor operacyjny REMAX Polska. Zaznaczył, że choć obrót nieruchomościami nie jest łatwym kawałkiem chleba, to wciąż pozostaje niezwykle kuszącym dla osób chcących budować własny biznes, a sprawdzony koncept franczyzowy pozwala im znacznie ułatwić trudny start.
Samoregulacja czy asymetria? Aktualny stan prawny
W Polsce umowa franczyzy jest umową nienazwaną. Działalność franczyzowa funkcjonuje w ramach ogólnych ram ustanowionych przez kodeks cywilny oraz ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów. Nadzór regulacyjny pozostaje ograniczony. Głównym organem odpowiedzialnym za monitorowanie praktyk rynkowych jest UOKiK, przy czym jego rola koncentruje się głównie na kwestiach związanych z ochroną konkurencji i konsumentów, a nie na konkretnych sporach związanych z franczyzą.
Choć w 2021 r. środowisko wypracowało Kodeks dobrych praktyk, wciąż powraca dyskusja nad asymetrią pozycji stron, zwłaszcza w kontekście głośnych sporów w niektórych sieciach handlowych. Zdaniem Pawła Tracza, kodeks przyczynił się do cywilizowania rynku, szerokie konsultacje przy jego tworzeniu z udziałem dawców, biorców oraz osób, które opuściły sieci, pozwoliły na stworzenie solidnych fundamentów współpracy. Choć jednak również sam rynek wymusił poprawę standardów, problemem pozostaje to, że nie wszystkie podmioty stosują się do dobrych praktyk.
Tomasz Chróstny zwrócił uwagę, że idealna umowa musi być symetryczna i transparentna.
– Dobra umowa to taka, w której każda ze stron dba o siebie nawzajem, gdzie występuje mechanizm win-win. Nie zawsze mieliśmy w przeszłości z takimi do czynienia – zaznaczył.
Wskazał jednocześnie, że nadmierna kontrola ze strony franczyzodawcy nie jest elementem prawidłowo skonstruowanej franczyzy, ponieważ w relacji tej zawsze występują dwaj odrębni przedsiębiorcy o różnym potencjale ekonomicznym, zachowujący jednak swobodę pewną działania.
Marcin Bonicki, dzieląc się swoim ponad 10-letnim doświadczeniem w kierowaniu działem prawnym firmy, przyznał, że z punktu widzenia potrzeb McDonald’s jako franczyzodawcy nie dostrzega problemów w polskim prawie.
– Opieramy się na partnerstwie. Mamy założenie, że w każdej lokalizacji chcemy pracować z franczyzobiorcą przez 20 lat, a sukces McDonald’s jako franczyzodawcy jest pochodną sukcesu franczyzobiorcy – tłumaczył.
Dodał, że dobrze ułożone, profesjonalne i oparte na zaufaniu relacje sprawiają, iż umowa spoczywa w archiwum i nie jest instrumentem codziennej presji, a dowodem na stabilność systemu są przypadki przekazywania biznesu kolejnym pokoleniom.
Jak regulować, żeby nie zabić biznesu
Główna oś debaty dotyczyła formy ewentualnej interwencji państwa. Propozycje związków zawodowych dotyczące stworzenia rygorystycznej specustawy spotkały się ze sceptycyzmem uczestników panelu, którzy opowiedzieli się przeciw tworzeniu przepisów pod wpływem emocji lub incydentalnych patologii.
Tomasz Chróstny kategorycznie odrzucił koncepcję rozwiązań drastycznych, stwierdzając, że jakakolwiek interwencja regulacyjna nie powinna być porównywalna do młotka, a raczej do skalpela, który pozwoli rozwiązać problemy identyfikowane na rynku, ale nie zaburzy elastyczności.
Prezes UOKiK zasugerował wprowadzenie ustawowego minimum regulacyjnego. Miałoby ono obejmować prawną definicję umowy franczyzy, ramy obowiązków informacyjnych, kwestie transparentności prognoz finansowych oraz jasne zasady wypowiadania umów czy wysokości opłat karnych. Równocześnie opowiedział się za rozwiązaniami na poziomie europejskim (w duchu jednolitego rynku) oraz za ewentualnym rozszerzeniem przepisów o przewadze kontraktowej na inne sektory gospodarki, co pozwoliłoby na precyzyjne, punktowe interwencje w problematycznych sieciach.
Również Tomasz Knapik ostrzegał przed tworzeniem prawa na podstawie wyłącznie negatywnych przykładów.
– Jeśli zapadnie decyzja o stworzeniu ustawy poświęconej franczyzie, to nie powinna ona powstać na podstawie najgorszych praktyk i o tego, co spotykało franczyzobiorców na przestrzeni lat. Wtedy bowiem dojdzie do przeregulowania i nowe przepisy zaczną stanowić ograniczenie dla tych franczyzodawców, którzy oferują dobry serwis swoim partnerom biznesowym – zauważył.
Jako najbardziej naturalne miejsce na wprowadzenie ogólnych ram prawnych dyrektor operacyjny REMAX Polska wskazał kodeks cywilny.
W podobnym tonie wypowiedział się Paweł Tracz, który zaznaczył, że przeregulowanie podniosłoby koszty całego rynku, uderzając ostatecznie w samych biorców licencji. Poparł on dążenie do wprowadzenia jasnych zasad dotyczących wcześniejszego dostarczania umów kandydatom, aby uchronić ich przed błędnymi decyzjami.
Edukacja kluczem do rozwoju
Paneliści zgodzili się, że nawet najlepsze paragrafy nie zastąpią rzetelnego przygotowania do prowadzenia działalności gospodarczej. Konflikty na linii franczyzodawca–franczyzobiorca nierzadko rodzą się bowiem z pośpiechu i braku świadomości realiów biznesowych.
Tomasz Knapik, komentując zjawisko bezrefleksyjnego podpisywania umów na targach franczyzowych, podkreślił, że edukacja jest kluczowa. Świadomość tego, jaki kontrakt się podpisuje, w jaki biznes wchodzi, jest kluczowa. Zauważył, że hurraoptymizm często zderza się ze ścianą, gdy pojawiają się realne koszty i wymagania operacyjne danego konceptu.
Dojrzałe sieci mają rozbudowane systemy weryfikacji. Marcin Bonicki mówił o tym, że w McDonald’s proces rekrutacji i trwające prawie rok szkolenie stanowią naturalną selekcję, ale też solidne przygotowanie do odgrywania roli.
– Kandydat ma możliwość poznania naszego biznesu od kuchni, od podszewki. Są osoby, które na etapie szkolenia dochodzą do wniosku, że to nie jest biznes dla nich – opisywał.
Podzielił zarazem pogląd, że na rynku potrzebne jest głębsze edukowanie obu stron, i zasugerował, by weryfikować deklaracje sieci dotyczące stosowania kodeksów dobrych praktyk.
Podsumowując dyskusję, Tomasz Chróstny zaapelował o odpowiedzialność konsumencką i biznesową, przypominając, że w dobrej franczyzie sukces dawcy jest nierozerwalnie związany z sukcesem biorcy.
– Odpowiedzialny franczyzobiorca, dobrze poinformowany, to taki, który wchodzi w umowę z pewnymi wątpliwościami. Bo on wie, że to nie jest sielanka – zdefiniował.
Dlatego, jak stwierdzili uczestnicy debaty, przyszłość polskiej franczyzy powinna się opierać na mądrym konsensusie, czyli precyzyjnym określeniu ram informacyjnych w prawie, przy jednoczesnym zachowaniu elastyczności, która stanowi największą wartość.
PAO
Partnerzy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu