Współczesne niewolnictwo w polskim sądownictwie

Oszczędności w sądownictwie
Gdzieś na marginesie tej historii rozgrywają się dramaty, konflikty, personalne awantury.ShutterStock
7 listopada 2014

Jest ich niemal trzy razy więcej niż sędziów, a bez ich wysiłków sądowniczy mechanizm nie byłby w stanie funkcjonować. To grupa pracowników źle opłacanych. I często źle traktowanych.

Świątynie sprawiedliwości, w których sędziowie ubrani w majestatyczne togi celebrują misję szafarzy prawa. Misteria rozpraw, teatr bezstronności. Miejsca, w których zapadają decyzje o winie bądź niewinności, majątku lub nędzy, małżeństwie, dzieciach. O życiu człowieka. To fasada, którą widzą ludzie z zewnątrz. Faktycznie sądy są wielkimi fabrykami, w których oprócz kapłanów uświęcających w imieniu państwa wyroki krząta się armia pracowników. W 299 jednostkach roi się od ludzkich mrówek, na które zwykle nie zwraca się uwagi. Ci wszyscy panowie i panie protokolantki, osoby odbierające pisma w okienku podawczym, woźni, sekretarze... 31-tysięczny legion urzędników sądowych i personelu pomocniczego (nie licząc asystentów i referendarzy). Jest ich niemal trzy razy więcej niż sędziów, a bez ich wysiłków sądowniczy mechanizm nie byłby w stanie funkcjonować. Żarna mielące prawo zastygłyby w bezruchu. Paradoksalnie to grupa pracowników źle opłacanych. I nie zawsze dobrze traktowanych.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.