Umowa za dane osobowe, czyli próby regulowania rynku treści cyfrowych

12 kwietnia 2016

Unijny projekt dyrektywy o dostarczaniu treści cyfrowych dąży do uregulowania praw konsumenta w przypadku ich niezgodności z umową. Projekt dotyka kwestii, które dotyczą wszystkich przedsiębiorców prowadzących działalność w internecie.

Głównym założeniem Komisji było określenie roszczeń, jakie konsument może kierować do przedsiębiorcy, który dostarcza mu treści cyfrowe, w sytuacji gdy nie spełniają one warunków umowy, np. co do ilości, jakości, sposobu działania lub funkcji. Projekt wprowadza sekwencyjność roszczeń konsumenta. Może on zażądać doprowadzenia treści cyfrowych do stanu zgodnego z umową, a jeśli okaże się to niemożliwe, domagać się obniżenia ceny lub – w ostateczności – od umowy odstąpić. Choć rozwiązanie powiela znane już w prawie UE mechanizmy naprawcze, w zestawieniu z przyjętymi w projekcie definicjami i proponowanym zakresem aktu może on powodować wątpliwości. Po pierwsze, projekt rozszerza definicję treści cyfrowych. Obecnie, zgodnie z prawem UE i ustawą o prawach konsumenta, są to dane wytworzone i dostarczone w postaci cyfrowej, a więc np. pliki muzyczne, filmy, oprogramowanie, elektroniczne wydania prasy. Dodatkowo treścią cyfrową mają być usługi, które umożliwiają tworzenie, przetwarzanie lub przechowywanie w formie cyfrowej danych dostarczanych przez konsumenta oraz usługi pozwalające na rozpowszechnianie danych i inne formy interakcji danych dostarczanych przez użytkowników. Definicja obejmie np. usługi sieci społecznościowych, pozwalające na przechowywanie i udostępnianie swoich zdjęć, filmów i innych treści, blogi, gry komputerowe, fora dyskusyjne. Opisany zestaw roszczeń konsumenta ma mieć zastosowania także do umów, w których nabywca nie płaci za dostawę treści, ale aktywnie udostępnia przedsiębiorcy dane osobowe lub jakiekolwiek inne, chyba że przekazanie danych jest absolutnie niezbędne do wykonania umowy lub ich przekazanie wynika z przepisów prawa, a dostawca nie wykorzystuje następnie tych danych w sposób niezgodny z tym przeznaczeniem. W założeniu Komisji chodzi o umowy, w których zamiast płatności zgadzamy się na udostępnienie danych np. do celów marketingowych. W praktyce jednak zasięg tego rozwiązania będzie szerszy.

Pozostało 65% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.