Dziennik Gazeta Prawana logo

Nazwanie weterynarza rzeźnikiem jest w pewnych sytuacjach dopuszczalne

weterynarz
Na jednym z forów internetowych niezadowoleni z obsługi klienci nazwali weterynarza rzeźnikiem, a klinikę weterynaryjną mianem rzeźniShutterStock
25 marca 2015

Nie można się dziwić nadmiernym emocjom właściciela zmarłego zwierzęcia, gdy lekarz nie dochował należytej staranności – uznał Sąd Apelacyjny w Białymstoku.

Na jednym z forów internetowych niezadowoleni z obsługi klienci nazwali weterynarza rzeźnikiem, a klinikę weterynaryjną mianem rzeźni. Wynikało to z tego, że pies (ważący kilkadziesiąt kilogramów owczarek), nad którym opiekę sprawował medyk, zdechł. Co ważne, weterynarz odmówił w krytycznym momencie przyjazdu do zwierzęcia, którym się opiekował. Stwierdził, że jeśli jest jakiś problem, właściciele muszą jakoś dowieźć psa do kliniki sami. Takiej możliwości ze względu na wagę owczarka i brak odpowiedniego środka transportu nie było.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.