Nie można się dziwić nadmiernym emocjom właściciela zmarłego zwierzęcia, gdy lekarz nie dochował należytej staranności – uznał Sąd Apelacyjny w Białymstoku.
Na jednym z forów internetowych niezadowoleni z obsługi klienci nazwali weterynarza rzeźnikiem, a klinikę weterynaryjną mianem rzeźni. Wynikało to z tego, że pies (ważący kilkadziesiąt kilogramów owczarek), nad którym opiekę sprawował medyk, zdechł. Co ważne, weterynarz odmówił w krytycznym momencie przyjazdu do zwierzęcia, którym się opiekował. Stwierdził, że jeśli jest jakiś problem, właściciele muszą jakoś dowieźć psa do kliniki sami. Takiej możliwości ze względu na wagę owczarka i brak odpowiedniego środka transportu nie było.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)