Przesyłki sądowe: do pięciu razy sztuka

15 września 2015

Maleją szanse na to, by przetarg na obsługę sądowej korespondencji został rozstrzygnięty przed końcem roku. W najgorszym razie może nawet zostać unieważniony.

Czy Polska Grupa Pocztowa nadal będzie dostarczała korespondencję z sądów, czy też nastąpi powrót do Poczty Polskiej? Sądom żywo zainteresowanym odpowiedzią na to pytanie, przyjdzie uzbroić się w cierpliwość. Organizator przetargu – Centrum Zakupów dla Sądownictwa – po raz kolejny przedłużył termin składania ofert. Miał on upłynąć wczoraj, ale został przesunięty na 28 września 2015 r. To już piąta zmiana terminu wyznaczonego pierwotnie na 15 czerwca.

– słyszymy w biurze CZdS.

Realnie patrząc, oznacza to jednak, że przetargu raczej nie uda się prawomocnie rozstrzygnąć przed końcem roku. Nawet jeśli termin nie będzie już przedłużany, to i tak zamawiający będzie potrzebował sporo czasu na analizę ofert i wybór wykonawcy. Następnie trzeba doliczyć czas na rozstrzygnięcie ewentualnego odwołania przez KIO. Jest prawie pewne, że zostanie ono złożone bez względu na wynik przetargu. To bowiem największe publiczne zlecenie na usługi pocztowe udzielane w tym roku i jego wartość może wynieść nawet 700 mln zł. Zwycięzca przez trzy lata będzie zajmował się sądowymi przesyłkami. Walka o to zlecenie z pewnością będzie się więc toczyć aż do wykorzystania wszystkich możliwości prawnych.

Ciągłość zachowana

Teoretycznie obecna umowa została zawarta do końca bieżącego roku. Nie ma jednak zagrożenia, że sądy nie będą miały komu przekazywać swojej korespondencji, jeśli przetarg nie zostanie rozstrzygnięty.

– zapewnia CZdS. W praktyce, jeśli termin zawarcia nowej umowy będzie się odwlekał, to zostanie udzielone tzw. zamówienie uzupełniające grupie PGP, co pozwoli spokojnie rozstrzygnąć przetarg.

Pojawia się jednak inne pytanie: czy wykonawca będzie miał czas na przygotowanie się do wykonywania zlecenia, czy też zacznie je wykonywać zaraz po podpisaniu kontraktu?

– ocenia członek zarządu InPost Krystian Szostak.

– mówi.

Z dołączonego do specyfikacji wzoru umowy wynika, że usługi mają być realizowane we wskazanym przez zamawiającego terminie, przypadającym nie później niż trzy miesiące od dnia podpisania kontraktu. CZdS przewiduje więc pewien okres na przygotowanie się do wykonywania usługi. Szczególnie istotny może on być dla Poczty Polskiej, która od dwóch lat nie zajmuje się listami sądowymi. Zapytaliśmy tego operatora, ile czasu by potrzebował na takie przygotowanie. Poczta jednak stwierdziła, że nie komentuje trwających postępowań.

Groźba unieważnienia

Problemem może się jednak okazać konieczność unieważnienia całego przetargu i rozpoczynania go na nowo. A takiej sytuacji nie da się wykluczyć. Wspomniany już wyrok KIO z 15 czerwca 2015 r. (sygn. akt KIO/1040/15 oraz KIO/1043/15) został bowiem zaskarżony przez Pocztę Polską do sądu. Rozprawa wciąż się nie odbyła i wygląda na to, że wyrok zapadnie już po otwarciu ofert. Pojawia się pytanie, co się stanie, jeśli sąd nakaże zmianę specyfikacji przetargu, w którym złożono już oferty?

– uważa Grzegorz Wicik, radca prawny w kancelarii De Virion Turczynowicz-Kieryłło i Wspólnicy, zaznaczając, że wypowiada się co do zasady, a nie w sprawie tego konkretnego postępowania.

– dodaje.

Poczta Polska w swojej skardze domaga się m.in. wydłużenia okresu na wdrożenie elektronicznego potwierdzenia odbioru (EPO). To system, dzięki któremu sąd na bieżąco jest informowany, że przesyłka została doręczona adresatowi. Listonosz ma specjalne urządzenie do składania podpisu, a informacje są przesyłane zdalnie. PGP wdrożyła już EPO w całej Polsce. Specyfikacja wymaga, by już w dniu rozpoczęcia świadczenia usług EPO obejmowało co najmniej 50 proc. kodów pocztowych na terenie kraju. KIO zaakceptowała ten wymóg, ale Poczta Polska próbuje przed sądem wywalczyć jego złagodzenie.

Z kolei PGP przed KIO próbowała doprowadzić do zmiany jednego z kryteriów oceny ofert. Zgodnie z nim za zatrudnianie na etat doręczycieli i osób wydających przesyłki w placówkach można dostać aż 15 proc. wszystkich punktów. Nie jest tajemnicą, że w przypadku Poczty Polskiej regułą są umowy o pracę, a w przypadku PGP – umowy cywilnoprawne. Przedstawiciele prywatnego operatora przekonywali, że o ile w innych przetargach takie kryterium nie uniemożliwia konkurencji, to w tym – ze względu na jego skalę – już tak. KIO nie zgodziła się jednak z tym zarzutem.

– powiedział w ustnych motywach wyroku przewodniczący składu orzekającego Grzegorz Matejczuk, a grupa PGP nie zdecydowała się zaskarżyć tego orzeczenia do sądu.

Mniej reklamacji

Przejęcie przed niespełna dwoma laty przesyłek sądowych przez operatora prywatnego wywołało falę krytyki ze strony części społeczeństwa i sędziów. PGP uważa, że niezasłużenie. Dowodem na to mają być statystyki Sądu Rejonowego w Lublinie, który jako e-sąd wysyła najwięcej korespondencji. Według PGP sąd ten miał za 2013 r. złożyć do Poczty Polskiej prawie 142 tys. reklamacji, a za 2014 r., gdy usługę realizowała już PGP – 42 tys.

– przekonuje Krystian Szostak.

W lipcu tego roku doszło jednak do wypowiedzenia kontraktu jednemu z podwykonawców uczestniczących w przekazywaniu przesyłek – Ruchowi. „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej wystąpiła wówczas z apelem o rozwiązanie umowy z grupą PGP, która miała przestać spełniać warunki ze względu na zbyt małą liczbę placówek.

– zapewnia Szostak.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.