Posłowie kończą z zakazem chodzenia po trawniku. Tak zamarzyło się komisji Przyjazne Państwo. Z kodeksu wykroczeń na przełomie sierpnia i września znikną tabliczki „Nie deptać zieleni” czy „Szanuj zieleń!”. Rozłożenie koca na miejskim trawniku przestanie być karane.
Dziś taki piknik może zakończyć się nieprzyjemnie – wizytą straży miejskiej i nawet tysiącem złotych grzywny. Bo to w końcu „bezprawne wkroczenie na pas miejskiej zieleni”. Autorzy projektu zmian w kodeksie wykroczeń twierdzą, że to zbyt rygorystyczne przepisy. – Ludzie muszą mieć możliwość położenia się na trawie bez strachu, że ktoś im zaraz wlepi karę. Każdy powinien mieć szansę poopalać się, zrobić sobie przerwę od pracy i wypocząć na kawałku zieleni – mówi „DGP” Stanisław Pięta, poseł PiS z Bielska-Białej. To on pojutrze w Sejmie zda sprawozdanie z prac nad propozycjami zmian w prawie. Jak twierdzi, to wyjście naprzeciw potrzebom zestresowanym mieszkańcom miast.
Zmiana rygorystycznego prawa miałaby nas przybliżyć do krajów Europy Zachodniej, gdzie wiele osób korzysta dla odpoczynku w publicznej zieleni. W Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii często w czasie przerw w pracy lub w weekend korzysta się z miejskich trawników, grając w piłkę, badmintona czy po prostu wypoczywając. W Polsce to nadal bardzo rzadki widok, bo taki sposób spędzania wolnego czasu jest karalny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.