Kidyba: Rzecz o rzeczy [FELIETON]

prof. Andrzej Kidyba
Prof. Andrzej KidybaMedia
16 października 2018

Zestawienie potocznego określenia rzeczy z jej znaczeniem jurydycznym powoduje, że zdecydowana większość rzeczy w rozumieniu prawniczym nimi nie jest.

W ostatnich miesiącach zauważam pewną epidemię językową związaną ze słowem rzecz. Bywały już maniery, takie jak dodawanie na końcu zdania słowa „tak” ze znakiem zapytania. Zdarzało mi się na egzaminie, że student po skończonym zdaniu wypowiadał pytanie „tak?”, a ja nie wiedziałem, czy to student jest egzaminowany, czy ja. Wszak maniera „tak?” ewidentnie skierowana była do mnie. Ale nie odpowiadałem na te pytania. Podobnie w języku prawniczym spotykamy chwasty w postaci takich słów jak „zapis” na oznaczenie przepisu, normy prawnej. Można by wskazać na firmę rozumianą jako podmiot, przedsiębiorca, gdyby ustawodawca nie zafundował nam „legalizacji” tego słowa przy firmach inwestycyjnych.

Pozostało 83% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.