Jest już ostateczny projekt ustawy deregulacyjnej. Dziś odbywa się konferencja uzgodnieniowa na jej temat. W części dotyczącej taksówkarzy Ministerstwo Sprawiedliwości ostatecznie zrezygnowało z pomysłu zastąpienia licencji wpisem do rejestru prowadzonego przez gminę. Decyzję o szkoleniach i egzaminach dla taksówkarzy scedowano na samorządy.
Licencje zostają, bo jak napisano w uzasadnieniu do projektu, ich likwidacja „biorąc pod uwagę bezpieczeństwo potencjalnych usługobiorców, wydaje się nazbyt ryzykowna”. Bo zwolnienie z obowiązku uzyskiwania licencji oznaczałoby brak możliwości skontrolowania przewoźnika i, w razie konieczności, odebrania mu uprawnień.
Pytanie, czy w takim kształcie to jeszcze deregulacja? – Można to nazwać europeizacją przepisów. Polska jest największym krajem w Europie, gdzie wymogi wobec taksówkarzy reguluje ustawa. W innych państwach to samorządy podejmują decyzje w ich sprawie – przekonuje Grzegorz Płatek z departamentu strategii i deregulacji Ministerstwa Sprawiedliwości. – Deregulacja w tym przypadku polega na tym, że znosimy jeden sztywny wymóg ustawowy i dostosowujemy sytuację do realiów poszczególnych miast – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.