Domniemanie winy. Berliński bat na policjantów

‒ Berlińska ustawa antydyskryminacyjna w rzeczywistości dyskryminuje Niemców, których nadal będzie można bez problemu kontrolować. W przypadku migrantów z kolei trzeba będzie udowodnić, że nie są legitymowani z powodu swojego wyglądu. Absurd ‒ napisał wprost na Twitterze Ulrich van Suntum, niemiecki ekonomista znany z konserwatywnych poglądów.
Berlin. ProtestPAP/EPA / OMER MESSINGER
9 czerwca 2020

Niemiecka stolica wprowadziła ustawę antydyskryminacyjną. Urzędnicy boją się, że sparaliżuje to ich pracę.

Berliński parlament landowy przyjął pod koniec ubiegłego tygodnia ustawę antydyskryminacyjną. Jest to pierwsza tego rodzaju regulacja w Niemczech: zakazuje ona urzędnikom niemieckiej stolicy (która jest miastem na prawach kraju związkowego) dyskryminowania ze względu na płeć, pochodzenie etniczne, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność itd. Osoby czujące się pokrzywdzone będą mogły zwrócić się do specjalnie powołanego w tym celu rzecznika i ‒ jeśli urzędnik nie udowodni swojej niewinności ‒ liczyć na odszkodowanie. Jego wysokość nie została jeszcze ustalona. Nowe przepisy opracowane przez rządzącą w Berlinie koalicję socjaldemokrtatów, Zielonych i postkomunistycznej Lewicy dotyczą nie tylko pracowników urzędu miejskiego, lecz także m.in. policjantów czy nauczycieli.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.