Państwo, które zdobyło dowód za pomocą czynu zabronionego i korzysta z niego, zasłaniając się obowiązkiem dojścia do prawdy materialnej, zachowuje się jak paser. Tak być nie powinno. Prawo musi być w tym zakresie jednoznaczne - twierdzi Marcin Warchoł, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim, uczestnik konsultacji nad projektem zmian przedstawionych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego.
Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 168a kodeksu postępowania karnego niedopuszczalne będzie przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego dla celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego. W definicji nie zostało jednak określone, kto, kiedy i w jakiej formie ma decydować o tym, że dowód został nielegalnie uzyskany.
Decydować o tym będzie oczywiście sąd, a dla podjęcia tej decyzji nie będzie wymagane wcześniejsze wydanie wyroku skazującego. Dlaczego? Jeżeli spojrzymy na podstawę wznowienia postępowania karnego z art. 540 k.p.k., to zauważymy, że jest tam mowa o wznowieniu tzw. de criminis w związku z popełnieniem przestępstwa. Wyobraźmy sobie zatem sytuację, w której dana osoba nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa i dla wymuszenia wyjaśnień jest bita przez funkcjonariuszy policji, nie wiedząc jednak, kto jest jej oprawcą, bo ma np. zawiązane oczy. T
o, że nie wie, kto ją bił, prowadzi do tego, że nie będzie można danej osoby pociągnąć do odpowiedzialności, gdyż do skazania potrzebny jest nie tylko czyn, ale i wykazanie winy. W tej sytuacji sąd nie mógłby zatem uznać, że doszło do przekroczenia uprawnień, i ukarać funkcjonariusza policji. A przecież oczywistym jest, że przyznanie się do winy złożone w wymuszonych wyjaśnieniach, jako pochodzące z czynu zabronionego, powinno być wyeliminowane z materiału dowodowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.