Autopromocja

Suchodolska: Po owocach czy po drzewie

Mira Suchodolska
Mira Suchodolska, sekretarz redakcjiDGP / Marek Matusiak
11 marca 2013

Cel nie może uświęcać środków, a dochodząc sprawiedliwości, nie wolno łamać prawa. Dobrze brzmi. Gdyby planowane przez Komisję Kodyfikacyjną zmiany w ustawach karnych obowiązywały na początku tego stulecia, Lew Rywin nigdy by nie trafił za kraty, bo nagranie zrobione przez Adama Michnika zamiast w teczce „dowody” wylądowałoby w koszu.

 Anglosaska zasada, że owoce z zatrutego drzewa też są trujące, więc uzyskanych nielegalnie dowodów nie można brać pod uwagę w procesie, na pierwszy rzut oka wydaje się słuszna i szlachetna. Jak wiele obiegowych prawd i haseł.

Diabeł, jak to z kusym bywa, schował się w szczegółach. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy złodziej włamuje się do domu, skąd oprócz pieniędzy i precjozów wynosi sprzęt komputerowy. Zapuszcza ślicznego laptopa w swojej złodziejskiej jaskini i z przerażeniem konstatuje, że na twardym dysku właściciel zarejestrował sceny gwałtów na dzieciach. Część z nich podczas seksu ze zboczeńcem-sadystą traci życie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.