Autopromocja

Ustrój pod dyktando: Konflikt o TK i zmiany w prokuraturze

Trybunał Konstytucyjny
Konflikt o trybunał stał się przedmiotem debat w Parlamencie Europejskim i działań Komisji: Europejskiej i Weneckiej.Wikimedia Commons
15 listopada 2016

Już niemal rok rząd Beaty Szydło działa w cieniu konfliktu o Trybunał Konstytucyjny. Choć nie był jego inicjatorem, okazał się jednym z głównych aktorów: gdy PiS w Sejmie przyjął uchwały odwołujące sędziów powołanych przez PO i wybrał nowych, zaprzysiężonych przez prezydenta, do akcji wkroczył właśnie rząd.

Kwestionował wydawane orzeczenia trybunału, który za niekonstytucyjne uznawał ustawy dotyczące tej instytucji (uchwalane oczywiście głosami PiS). Sprowadzało się to do odmowy brania udziału w rozprawach przez przedstawicieli rządu oraz niepublikowaniu orzeczeń TK w Dzienniku Ustaw. Rząd traktował orzeczenia jako opinie. Pat trwał, efektem była groźba powstania równoległego systemu prawnego. Wydawało się, że przełom przyniesie uchwalona w lipcu przez PiS ustawa o TK, ale trybunał rozpatrzył ją, zanim weszła w życie. Wprawdzie uchylił tyko część przepisów, ale tego orzeczenia rząd także nie uznał. Do dzisiaj funkcjonują przepisy, których nie uznaje trybunał, a opiera się na nich rząd.

Konflikt o trybunał stał się przedmiotem debat w Parlamencie Europejskim i działań Komisji: Europejskiej i Weneckiej. W przypadku tej ostatniej to polski rząd był inicjatorem odwołania się do niej. Miało to osłabić wymowę debaty w Parlamencie Europejskim na temat trybunału i opóźnić działania Komisji Europejskiej. Nie zmieniło to faktu, że KE rozpoczęła procedurę kontroli praworządności wobec Polski. Finał na razie nie jest znany. Komisja może przenieść sprawę na forum Rady Europejskiej, co będzie na pewno prestiżową porażką polskiego rządu. Dobrze, że przynajmniej nie grożą nam żadne realne sankcje, bo do tego trzeba w Radzie jednomyślności, co z kolei może oznaczać polityczne koszty dla Komisji. Jednak już obecnie konflikt wokół trybunału niekorzystnie wpłynął na wizerunek rządu za granicą. Pytanie, czy KE nie będzie chciała się odegrać w innych sprawach, gdzie ma dużą dozę arbitralności w podejmowaniu decyzji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.