Autopromocja

Telefon z więzienia do sąsiadów wydłuży karne CV

12 maja 2014

Kilka niechcianych telefonów czy pojedyncze najście, to jeszcze nie stalking. Sprawca, żeby zasłużyć na skazanie za to przestępstwo, musi się bardziej postarać: podglądać, śledzić, długotrwale obserwować dom czy miejsce pracy.

Relacje sąsiedzkie nie zawsze należą do idyllicznych. Przekonali się o tym sąsiedzi Jana Nowaka (tak go nazwijmy na potrzeby tego tekstu).

Nowak i małżonkowie X mieszkali w budynku wielorodzinnym. Od lat darli koty w sprawie korzystania ze wspólnych części nieruchomości i posesji. Nowak zdecydowanie jednak przekraczał granice kulturalnej wymiany zdań.

Wyzywał sąsiadów, niszczył ich mienie oraz mienie stanowiące współwłasność mieszkańców budynku, pluł na wspólny korytarz lub pod drzwi małżonków X. Podczas spotkań z małżonkami X odnosił się wobec pana X w sposób wulgarny, zwracając się do niego: „Hitler, gestapo, dziad” . Twierdził także, że wykończy psychicznie jego żonę. Groźby te wzbudziły u państwa X obawy.

Długa lista wybryków

Małżonkowie wielokrotnie zawiadamiali o tym organy ścigania. Sprawy trafiały do sądu i Nowak ma na swoim koncie już kary aresztu, ograniczenia wolności i grzywny – za niszczenie cudzej rzeczy i zakłócanie spokoju. To go jednak nie zastopowało. Został też dwukrotnie skazany za groźby karalne wypowiadane wobec małżonków X na kary ośmiu miesięcy pozbawienia wolności oraz karę jednego roku pozbawienia wolności. To również go nie zdyscyplinowało. I tak, Nowak przebywając w zakładzie karnym nie zapomniał o sąsiadach. Z więziennej budki telefonicznej dzwonił na ich numer. Gdy odbierała pani X pytał: „zastałem Hitlera?”, po czym rozłączał się.

Mężczyzna nie cierpi przy tym na chorobę psychiczną, ani nie jest osobą upośledzoną umysłowo. Posiada wykształcenie podstawowe, nie ma wyuczonego zawodu. Został oskarżony o stalking (art. 190a par. 1 kodeksu karnego).

Za mało na stalking

Wrocławski sąd rejonowy uznał go za winnego tego, że w celu dokuczenia małżonkom X telefonując do nich, złośliwie ich niepokoił. Wchodzi więc tu w grę wykroczenie z art. 107 kodeksu wykroczeń. Za to sąd wymierzył mu karę grzywny w wysokości 800 zł. Sąd doszedł do przekonania, że zachowanie Nowaka nie wyczerpało ustawowych znamion występku z art. 190a par. 1. Stalking definiuje się bowiem jako fizyczne lub wirtualne zbliżanie się do osoby (prześladowanej), natrętne komunikowanie się z nią wbrew woli, formułowanie gróźb, składanie niepożądanych propozycji, deklaracji, często także nachodzenie rodziny i bliskich. W literaturze podkreśla się, że bardzo często elementy stalkingu stanowi także podglądanie, śledzenie, długotrwała obserwacja domu czy miejsca pracy.

Znamię czasownikowe zawarte w przepisie, a mianowicie „nękanie” rozumiane jest jako ustawiczne dręczenie, trapienie, niepokojenie (czymś) kogo, dokuczanie komu, nie dawanie spokoju. Aby zatem zachowanie danej osoby mogło zostać uznane za stalking, musi mieć charakter uporczywy, a także musi wzbudzać uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie naruszać prywatność osoby nękanej. Wymagana jest przy tym znaczna długotrwałość, a także świadomość, że zachowanie narusza przyjęty porządek prawny lub obowiązujące zasady współżycia społecznego. Nie można więc mówić o uporczywości w przypadku kilku niechcianych telefonów lub pojedynczego najścia. W ocenie sądu takie zachowanie z pewnością uciążliwe i dokuczliwe dla małżonków X., stanowiło wykroczenie z art. 107 k.w., nazywane powszechnie złośliwym niepokojeniem, mającym na celu dokuczenie pokrzywdzonym.

Wyrok Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu z 25 czerwca 2013 r., sygn. akt VII K 1083/11

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Prawnik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.