Od dłuższego czasu z niekłamanym podziwem obserwuję aktywność adw. Joanny Parafianowicz w sieci, ze szczególnym uwzględnieniem social mediów. Sama nie należę do osób, które chodzą ze smartfonem przyrośniętym do dłoni, na własne konto na Facebooku zaglądam raz na kilka dni – gdy akurat trafi mi się wieczorem wolna chwila, a z tym ciągle krucho.
Jako miłośniczka bardziej rozbudowanych form do Twittera jakoś nie mogę się przekonać. Zwyczajnie więc zazdroszczę pani mecenas odwagi i umiejętności czerpania z dobrodziejstw nowych technologii pełnymi garściami. Własny portal, własna strona, profile na Fb, TT i Instagramie (wszystko oczywiście opatrzone informacją, że autorka jest adwokatem zasiadającym w rozmaitych wysokich gremiach) i mnóstwo postów, wśród których dosłownie każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Mamy wieści ze świata palestry i szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości. Mamy zdjęcia uroczych kociaków, jedzenia, butów i ewoluujących fryzur pani mecenas. Mamy wzmianki o dobrych kosmetykach (maseczkę wypróbowałam, rzeczywiście świetna) i liczne słitfocie w zmieniających się okolicznościach przyrody (liczę, że to selfie za kierownicą to faktycznie na czerwonym świetle robione).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.