Autopromocja

Ewa Ivanova: Drogowe deja vu

Ewa Ivanova
Ewa IvanovaDGP
24 czerwca 2011

Codziennie czołówki gazet donoszą o kolejnych problemach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Déja vu wraca na autostradach A1, A2 i A4. I dochodzę do wniosku, że albo GDDKiA ma wyjątkowego pecha do wykonawców, albo to przedsiębiorcy trafili na fatalnego inwestora.

Podsumujmy ostatnie doniesienia – wymaganiom GDDKiA nie mogą sprostać ani Chińczycy (Covec), ani Austriacy (Alpine Bau), ani Macedończycy (SB Granit), ani Irlandczycy (SRB Civil Engineering), ani Grecy (J&P Avax). Czy to możliwe, że wszyscy są aż tak źli? A kto, jak nie GDDKiA, wybrał takich wykonawców?

Za każdym razem powtarza się ten sam scenariusz. Najpierw są opóźnienia. Potem GDDKiA wini wykonawcę. Zarzuca, że na budowie było nie tylu ludzi, ilu miało być. Że brakuje inżynierów, maszyn i nie odpowiada jej skład jakiegoś kruszywa lub technologia. Na budowę wchodzi inżynier kontraktu. I kontroluje. Potem odmawia odbioru prac. Inwestor i wykonawca nerwowo wymieniają pisma, wzajemnie się straszą – karami i odstąpieniem. Po wojnie nerwów jedna strona nie wytrzymuje i odstępuje od umowy. Wykonawcy jednym głosem zarzucają GDDKiA, że nie płaci na czas lub pod byle pretekstem zimniejsza wypłaty. Do tego okazuje się, że projekty mają wady. A firmy nie chcą z własnej kieszeni pokrywać cudzych błędów i wykonywać robót dodatkowych za darmo.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.