Sędzię prof. Małgorzatę Manowską do niedawna wszyscy mieli za doskonałego fachowca. A mimo to nie pozwalano jej awansować do prawniczej ekstraklasy. Dziś, gdy awans jest dla niej szykowany, słychać coraz więcej głosów, że na niego nie zasługuje
21lipca 2018 r. wieczorem napisaliśmy w serwisach internetowych DGP, że Małgorzata Manowska jest faworytką do objęcia fotela I prezesa Sądu Najwyższego. Zawrzało. „Ziobrystka”, „dublerka” – posypały się komentarze. Znacznie mocniejsze niż jeszcze trzy lata wcześniej, gdy rozmawiałem o niej między innymi z politykami Platformy Obywatelskiej (PO). Wówczas doceniano jej atuty, choć kluczowym słowem, padającym w kontekście prof. Manowskiej, było „ale”. „Bardzo dobra sędzia, ale...”, „Uznany wykładowca, ale...”. „Manowska? Ale...”.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.