Zawyżanie czynszów, przerost zatrudnienia w administracjach i ustawianie przetargów to codzienność w polskich spółdzielniach mieszkaniowych. – Nie da się taniej – słyszą mieszkańcy, gdy pytają o koszty zarządzania nieruchomościami. Nowa ustawa ma to zmienić.
Piotr Mularczyk z białostockiej spółdzielni Słoneczny Stok za 66-metrowe mieszkanie płaci prawie 600 zł miesięcznie. W tym samym mieście za podobny metraż w budynku zarządzanym przez wspólnotę miesięczna opłata wynosi 320 zł. Mularczyk wielokrotnie próbował dowiedzieć się, skąd ta różnica, ale w administracji osiedla zawsze mówiono mu, że taniej się nie da.
Podobny argument od lat słyszą mieszkańcy osiedla Młodych w Poznaniu, Nowego Miasta w Rzeszowie czy warszawskiej spółdzielni Praga. Tymczasem z e-maili, telefonów i listów, które w ciągu kilku ostatnich dni napłynęły do naszej redakcji po poniedziałkowym tekście o rewolucyjnych zmianach w sposobie zarządzania spółdzielniami wynika, że część pieniędzy z opłat, które wpłacają mieszkańcy, jest wyrzucana w błoto.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.