Amerykanie kłócą się, który prezydent ma wybrać nowego sędziego SN

15 lutego 2016

Rozpoczyna się ostra batalia o prawo do nominacji sędziego amerykańskiego sądu najwyższego w miejsce zmarłego przed kilkoma dniami Antonina Scalii. Mimo że do końca kadencji prezydenta Baracka Obamy pozostał jeszcze niemal rok, republikanie już zapowiedzieli, że nie dopuszczą, aby to on wskazał następcę.

13 lutego, kilka godzin po ogłoszeniu śmierci Scalii, Obama poinformował, że zamierza wybrać jego następcę w ciągu najbliższych kilku tygodni, dodając, że Senat będzie miał mnóstwo czasu na przesłuchanie kandydata oraz głosowanie. Zgodnie z amerykańską konstytucją sędziego sądu najwyższego nominuje prezydent za radą i zgodą Senatu. Nie precyzuje natomiast, w jakim czasie od zwolnienia urzędu ma się ten proces rozpocząć ani zakończyć.

W praktyce procedura nominacyjna – od momentu wskazania sędziego przez prezydenta do jego zatwierdzenia przez senatorów – trwa średnio kilka miesięcy. Samo przesłuchanie kandydata przez 18-osobową komisję senacką ds. sądownictwa w ostatnich latach zabierało łącznie ponad 20 godzin. Najdłużej w historii trwało zatwierdzenie wyboru sędziego Louisa Brandeisa w 1918 r. (125 dni). W przypadku Eleny Kagan, jednej z dwóch sędzi SN nominowanych przez Obamę, cały proces trwał 87 dni. Ale w przeszłości zdarzało się, że wybór udawało się przeprowadzić nawet w ciągu dwóch, trzech tygodni.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Prawnik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.