"Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski". Kotowski: Nie warto oskarżać o wszystko [OPINIA]

Artur Kotowski
Artur Kotowski Media
19 listopada 2019

Przypadek Jana K. można było ocenić przy zachowaniu jedynie prawniczych rozumowań, bez potrzeby wikłania się w ideologiczne spory.

Przed Sądem Najwyższym zawisła w połowie października sprawa o czyn z pozoru błahy, który urósł do nieproporcjonalnych rozmiarów, oceniając rzecz przez pryzmat prawno-karnej reakcji organów ścigania. Otóż Jan K. został obwiniony o to, że w bliżej nieokreślonym czasie na początku 2015 r. umieścił na portalu YouTube film dotyczący hymnu narodowego zrealizowany w taki sposób, że przyjmując godną postawę, na tle zdjęcia Pałacu Prezydenckiego, z innymi osobami wykonał Mazurek Dąbrowskiego, częściowo zmieniając słowa hymnu. Podmienione słowa brzmiały: „Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem". W pieśni padają też słowa: „migrantów przyjmiemy”. Autor kierował się chęcią zabrania głosu w sprawie przyjmowania w Polsce uchodźców, a jak tłumaczył, tekst polskiego hymnu wykorzystał w celu przypomnienia, że żołnierze polscy z czasów, kiedy powstawała pieśń Józefa Wybickiego, byli de facto uchodźcami. Takie postawienie sprawy spotkało się jednak z reakcją organów ścigania.

Pozostało 92% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.