11 osób zatrzymanych, kilka wydarzeń do wyjaśnienia… Nie, to nie jest początek komentarza w stylu „Marsz Niepodległości nie jest bezpieczny”. Przykra prawda jest taka, że gdzie odbywa się manifestacja 150 tys. osób (a tyle według organizatorów miało wziąć udział w tegorocznym marszu w Warszawie), tam zdarzają się przypadki naruszeń prawa i chodzi raczej o zmniejszenie ich skali. W tym roku na szczęście była ona bardzo niewielka w porównaniu do lat poprzednich, na co z widoczną ulgą zwrócił uwagę rzecznik warszawskiej policji. Tak naprawdę receptą jest odpowiednia prewencja. Choć prewencja nadgorliwa sama bywa zarzewiem problemów, co już nieraz obserwowaliśmy. W tym roku głośno jest o jednym przypadku nieadekwatnego działania policjantów przy, nazwijmy to, usuwaniu znanej aktywistki z miejsca w pobliżu trasy marszu. I on wywołał agresję, ale post factum i „tylko” w sieci.

Dlaczego co roku przed marszem wielu obywateli z niepokojem zastanawia się, czy będzie na nim bezpiecznie? Czy nie lepiej będzie unikać okolic trasy bynajmniej nie dlatego, że pojawią się kłopoty z komunikacją miejską czy przepustowością ulic? Oczywista odpowiedź jest taka, że Święto Niepodległości jest narzędziem politycznym. W ręku rządzących i opozycji. Po równo.

Pozostało 69% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png