Kto zostanie ukarany za zachowanie psa? Odpowiedź nie jest oczywista

Pies próbuje zaatakować mężczyznę, który zasłania się rękami
Nie trzeba być formalnym właścicielem psa, żeby ponosić odpowiedzialność za jego zachowanieGazetaPrawna.pl / ChatGPT
dzisiaj, 16:00

Odpowiedzialność za trzymanie zwierzęcia ponosi każdy, kto sprawuje nad nim nadzór. Nie musi to być wyłącznie jego właściciel czy też osoba, którą inni uważają za właściciela. Do takich wniosków doszedł Sąd Rejonowy w Legionowie.

Ogrodzona posesja nie wystarczy

Sprawa trafiła do sądu po tym, jak pewna kobieta oraz jej pies zostali pogryzieni przez dwa czworonogi. Agresywne zwierzęta na co dzień przebywały na terenie sąsiedniej, ogrodzonej nieruchomości, przetrzymywane były w kojcu. Zdarzało się jednak, że samowolnie opuszczały teren posesji i wałęsały się bez nadzoru i opieki po okolicy. Sytuacje te prowadziły do nieporozumień między pokrzywdzoną a właścicielem nieruchomości. Kobieta czuła się bowiem zagrożona i wytykała mężczyźnie, że ten nie potrafi tak zabezpieczyć swojej nieruchomości, aby ucieczki zwierząt stały się niemożliwe. W efekcie doszło do tragicznych wydarzeń – podczas jednego ze spacerów pupil kobiety został zaatakowany przez dwa psy, które bez żadnego nadzoru wybiegły z pobliskich zarośli. Właścicielka próbowała bronić swojego czworonoga, co skończyło się tym, że oba psy zaatakowały również ją. W wyniku tej sytuacji pokrzywdzona doznała obrażeń ciała w postaci wylewu krwawego na udzie oraz podudziu, co skutkowało naruszeniem czynności narządów jej ciała na okres krótszy niż 7 dni. Do drugiego zdarzenia doszło półtora roku później, kiedy to psy oskarżonego ponownie zaatakowały czworonoga pokrzywdzonej, który w efekcie tych zdarzeń doznał obrażeń ciała w postaci licznych ran kąsanych w okolicy lędźwiowo-krzyżowej, nasady ogona i okolicy odbytu.

W związku z powyższym SR w Legionowie uznał właściciela posesji za winnego czynów opisanych w art. 157 oraz art. 160 kodeksu karnego. Pierwszy z wymienionych przepisów mówi o odpowiedzialności za spowodowanie średniego, czyli trwającego powyżej 7 dni, lub lekkiego (do 7 dni) uszczerbku na zdrowiu, który nie jest ciężkim uszkodzeniem. Zaś drugi penalizuje narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Odpowiedzialność karna czy z kodeksu wykroczeń?

Sąd dał wiarę świadkom, którzy choć nie zaprzeczyli wyjaśnieniom oskarżonego, że dziury w ogrodzeniu, przez które wydostawały się psy, były łatane na bieżąco, a brama nieruchomości co do zasady pozostawała zamknięta, to jednocześnie zgodnie twierdzili, że jeden z psów potrafił wygryźć dziurę w płocie, przez którą zwierzęta wydostawały się poza teren posesji, gdzie pozostawały bez żadnej opieki. SR doszedł więc do wniosku, że oskarżony nie zachował zwykłych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, co stanowi wykroczenie, o którym mowa w art. 77 kodeksu wykroczeń. Przy czym w tej konkretnej sprawie karalność tego czynu uległa już przedawnieniu. „Niemiej jednak w sytuacji, gdy zachowanie sprawcy czynów opisanych w art. 77 k.w. spowoduje bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, sprawca realizuje znamiona czynu sankcjonowanego w art. 160 kk. W razie spowodowania przez sprawcę skutków opisanych w 157 k.k. ponosi on odpowiedzialność na podstawie tych przepisów” – uściślił w niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku legionowski sąd.

Mężczyzna został skazany, mimo że umowę adopcyjną psów z urzędem miasta podpisał nie on, a jego żona. Legionowski sąd uznał bowiem, że nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność za trzymanie zwierzęcia ponosi każdy, kto sprawuje nad nim nadzór. „Nie musi to być wyłącznie właściciel psów czy też osoba, którą inni uważają za właściciela, ale każdy, kto z jakiegokolwiek tytułu zobowiązany jest do opieki lub dozoru nad nimi” – czytamy w niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku. SR zauważył bowiem, że świadkowie zeznający w sprawie twierdzili zgodnie, że psy reagowały na głos oskarżonego, co miało oznaczać, że się go słuchały. Podkreślali ponadto, że również bliscy oskarżonego określali go mianem właściciela zwierząt. Legionowski sąd zaznaczył przy tym, że nie oznacza to, że świadkowie mieli dokonać analizy statusu prawnego psów, ale że nie mieli wątpliwości, że ich właścicielem jest m.in. oskarżony.

Wyrok Sądu Rejonowego w Legionowie z 12 września 2025 r., sygn. akt II K 480/25

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.