Jeden z czytelników DGP umieścił w serwisie YouTube nakręcony przez siebie film z uroczystości rodzinnej. Aby go uatrakcyjnić, podłożył jako tło popularną piosenkę. Niebawem otrzymał ostrzeżenie, że „film może zawierać treść, która należy do właściciela (tu podana jest nazwa organizacji zarządzającej prawami autorskimi – przyp.red.) lub jest przez niego licencjonowana”.
Skrót artykułu
Użytkownik nie kryje, że rzeczywiście wykorzystał utwór chroniony prawem autorskim. Zastrzega jednak, że nie udostępnił go publicznie, lecz jedynie 10 członkom rodziny. Czy w tej sytuacji rzeczywiście złamał prawo?
Autopromocja
Pozostało 95% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 95% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
