7 czerwca mija termin wdrożenia unijnej dyrektywy o równości i przejrzystości płac. Choć debata publiczna skupia się na dyskryminacji ze względu na płeć, prawdziwym wstrząsem dla polskiego rynku pracy będzie obowiązkowa jawność wynagrodzeń – uważa Krzysztof Nowak, prezes zarządu Mercer w Polsce.
Z globalnego badania przeprowadzonego przez firmę Mercer wynika, że zaledwie połowa z ponad tysiąca sześciuset dużych organizacji subiektywnie czuje się przygotowana na nadchodzące zmiany prawne. W rzeczywistości jednak zaledwie co dziesiąta firma w pełni wdrożyła wymagane rozwiązania lub posiada jasną strategię dostosowawczą. Zdaniem Krzysztofa Nowaka, w Polsce te statystyki mogą wyglądać jeszcze słabiej. Wielu pracodawców wciąż nie przeanalizowało dokładnie nowych przepisów ani nie wyciągnęło z nich praktycznych wniosków. Pełna gotowość wymaga bowiem gruntownego uporządkowania wewnętrznej dokumentacji, procesów analitycznych oraz bardzo precyzyjnego zdefiniowania, za co dokładnie firma płaci i na jakich zasadach przyznaje awanse.
Pracownik zyska prawo do informacji o wynagrodzeniach
Krzysztof Nowak zauważa, że paradoksalnie to nie osławiona luka płacowa między kobietami a mężczyznami będzie dla polskich pracodawców największym wyzwaniem. Przypomina, że rodzimy rynek charakteryzuje się jednym z najniższych wskaźników nierówności płacowej w całej Unii Europejskiej, wynoszącym według danych Eurostatu zaledwie 4,5 proc. Dla porównania, w Estonii czy w Niemczech różnice te sięgają niemal 20 proc. Prawdziwa rewolucja kryje się w innym niedocenianym filarze dyrektywy, jakim jest prawo każdego pracownika do uzyskania informacji o średnich zarobkach osób wykonujących podobną pracę.
– Wdrożenie nowych przepisów wymusi drastyczną zmianę w polskiej kulturze organizacyjnej, w której rozmowy o pieniądzach od zawsze stanowiły temat tabu. Pracownicy, wyposażeni w nowe narzędzia prawne, z pewnością zaczną masowo wnioskować o dane płacowe, aby wykorzystać je jako mocny argument podczas negocjacji o podwyżkę – uważa Krzysztof Nowak.
Konfrontacja jawnych danych obnaży inne, niewynikające z płci nierówności. Na światło dzienne wyjdą dysproporcje między lojalnymi pracownikami z wieloletnim stażem a nowo zatrudnionymi osobami, którym w czasach ostrej walki o talenty oferowano mocno zawyżone stawki.
Pracodawcy muszą być gotowi
Na ostatniej prostej przed wejściem w życie dyrektywy ekspert doradza pracodawcom radykalne przyspieszenie przygotowań. Kluczowym krokiem jest natychmiastowe uporządkowanie procesów dokumentacyjnych oraz rzetelne wartościowanie stanowisk, co w ogóle umożliwi miarodajne porównywanie pensji. Należy także wyliczyć tzw. surową lukę płacową, aby sprawdzić, czy przekracza ona próg 5 proc. Równie pilne jest przeszkolenie kadry menedżerskiej średniego szczebla oraz wczesne podjęcie otwartego dialogu ze związkami zawodowymi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu