Guza: Związki warte mszy, rząd porządnych batów

23 stycznia 2013

Dla przeciętnego Polaka zwrot „związek zawodowy” kojarzy się albo z chlubną historią „Solidarności”, albo z wąsatym robotnikiem, który i petycję w dowolnej sprawie podpisze, i oponę przed kancelarią premiera podpali.

 W dobie młodego polskiego kapitalizmu przynależność związkowa straciła na atrakcyjności. Od wojenek w sprawach socjalnych bardziej liczy się przecież utrzymanie etatu na trudnym rynku pracy, zdobycie wykształcenia, samorealizacja zawodowa. W cenie jest skuteczność, a tej dzisiejszym centralom związkowym brakuje, co pokazało np. spokojne podwyższenie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Punktem kulminacyjnym protestów przeciwko tej zmianie były nieśmiałe próby uwięzienia posłów w budynku sejmowym zakończone – co było z góry jasne – fiaskiem. Gdyby taka zmiana miała wejść w życie we Francji, strajk generalny unieruchomiłby pewnie państwo na kilka dni, a parę paryskich przedmieść stanęłoby w płomieniach.

Pozostało 65% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.