Instytut Spraw Publicznych ogłosił właśnie nowy pomysł, jak zrównać emerytury kobiet i mężczyzn (opisała to w tym tygodniu „Gazeta Wyborcza”). Proponuje, aby małżonkowie dzielili się składkami emerytalnymi tak, by każde miało po równo. Dzięki temu uda się pokonać niesprawiedliwość polegającą na tym, że kobieta w trakcie urlopu wychowawczego nie odprowadza żadnych składek, choć wykonuje ciężką pracę, a jej mąż w tym czasie zwiększa swój kapitał emerytalny. W razie rozwodu zostawia żonę bez emerytury.
Pomysł wydaje się prosty i na pierwszy rzut oka całkiem rozsądny. Faktycznie jednak skutki byłyby negatywne dla całego systemu emerytalnego.
Pierwszym efektem wejścia tej „małżeńskiej sprawiedliwości” w życie będzie likwidacja obecnie obowiązującego zwolnienia z obowiązku opłacania składek emerytalnych od zarobków powyżej 30-krotności średniej krajowej. Bo skoro składki będzie się dzielić na dwoje, to na jedną osobę w takich przypadkach przypadnie „zaledwie” 15 średnich krajowych. Gdybym był ministrem finansów, natychmiast uznałbym to za poziom zbyt niski. A likwidacja tego ograniczenia zwiększyłaby wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a więc doprowadziłaby do ograniczenia dotacji budżetowej. Jeden prosty zabieg i natychmiastowa poprawa sytuacji finansowej państwa. Tylko że poprawa byłaby krótkotrwała. Likwidacja zwolnienia oznaczałaby zgodę na wypłacanie w niektórych przypadkach bardzo wysokich emerytur, co byłoby trudne do wyjaśnienia społeczeństwu, albo konieczność ograniczenia wartości świadczeń wypłacanych najbardziej zamożnym, czyli pogorszenie stosunku wpłaconych kwot do otrzymywanych emerytur z FUS. Uważam, że bardziej prawdopodobne jest to drugie rozwiązanie. Jeżeli tak samo uzna spora część Polaków korzystających obecnie ze zwolnienia, będą się starać za wszelką cenę uniknąć zwiększenia haraczu na ZUS. Rozwiązaniem jest przejście na działalność gospodarczą. W efekcie więc wpływy FUS zaczną spadać. Oczywiście rząd może temu przeciwdziałać, zwiększając składkę od prowadzących działalność gospodarczą, ale tak naprawdę oznacza to rozpętanie wojny na koszty, której państwo nie może wygrać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.