Rząd szuka wszędzie pieniędzy. Od tego, czy je znajdzie, zależy między innymi los sztandarowego projektu gabinetu Beaty Szydło, czyli programu 500 plus. Gra jest więc o dużą stawkę. I choć trzymam kciuki, aby program ten trwał jak najdłużej, to niestety mam wrażenie, że poszukiwania środków na niego obierają coraz bardziej niebezpieczny kierunek. Otóż rząd stara się je wyjąć w ekspresowym tempie z samorządowych kieszeni.
Tymczasem nie od dziś wiadomo, że gminne budżety też nie pękają od nadmiaru środków, dzieje się tak m.in. z tego powodu, że administracja rządowa przez lata zaniżała koszty zadań zleconych, za to chętnie przerzucała na nie koszty swoich działań.
Czy rząd może bezkarnie oskubywać samorządy z pieniędzy? Mogłoby się wydawać, że nie. Tymczasem wystarczy, że parlamentarna większość uchwali przepisy, które to umożliwią – chociażby nowe prawo wodne, które obecnie jest już w konsultacjach. Rządowy projekt zakłada przecież, że część środków związanych z gospodarką wodną przejdzie do Wód Polskich – czytaj instytucji podległej administracji rządowej. Jeśli zostanie uchwalone, gminy będą musiały się mu podporządkować albo pójść do... Trybunału Konstytucyjnego. I tu koła się zamyka, bo nawet jeśli TK uzna, że nowe przepisy są niezgodne z ustawą zasadniczą, to i tak rząd nie będzie respektował wyroku. Rząd więc może wszystko.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.