Rzeczpospolita bezdzietna. Urodzi się co najwyżej demograficzna katastrofa

zdrowie, ciąża, kobieta, lekarz
zdrowie, ciąża, kobieta, lekarzShutterStock
27 lipca 2015

Polityka prorodzinna się nie sprawdza. Mamy najmniej urodzeń od 11 lat. Śmieciówki, umowy na czas określony, brak tanich mieszkań na wynajem i zmiana obyczajów powodują, że przychodzi na świat za mało dzieci.

2257179-.jpg
Depresja demograficzna trwa w najlepsze

W pierwszym półroczu urodziło się około 180 tys. dzieci – wynika ze wstępnych szacunków GUS. To o 3 tys. mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku i najmniej od 2004 r. Czyli od 11 lat. Ostateczne dane mogą być jeszcze gorsze, ponieważ te wstępne zazwyczaj GUS zawyża o 2–3 tys. – wskazują na to statystyki z lat poprzednich.

Spadkowi urodzeń nie zapobiegło ani wprowadzenie rocznego urlopu rodzicielskiego i karty dużej rodziny, ani zwiększenie liczby żłobków. – Wprawdzie wprowadzenie w 2013 r. rocznego urlopu rodzicielskiego jest dobrze oceniane, ale to za mało, aby skłonić do prokreacji – komentuje prof. Ewa Leś z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem barierą w podejmowaniu takich decyzji jest między innymi słabość instytucji do opieki nad dzieckiem.

Według danych GUS w ubiegłym roku liczba żłobków zwiększyła się o 493 do 1605, a klubów dziecięcych o 110 – do 348. Jednak miejsc w tych placówkach było zaledwie 72,2 tys., czyli o niemal 24 tys. mniej niż przed 25 laty. Dla porównania, dzieci w wieku 1–3 lata było w ubiegłym roku prawie 1,2 mln.

Rezultat tego jest taki, że kobiety decydujące się na dziecko wydłużają okres opieki nad nim. A później mają problemy na rynku pracy. W maju w pośredniakach zarejestrowanych było 216,9 tys. bezrobotnych kobiet, które miały problemy ze znalezieniem zatrudnienia po zakończeniu opieki. – Możemy się spodziewać, że w przyszłości ten trend zostanie zachowany – przewiduje prof. Irena Kotowska z SGH. Powodem jest to, że coraz mniej będzie kobiet w wieku 25–34, czyli w wieku, w którym najczęściej podejmowane są decyzje o prokreacji.

Urodzi się co najwyżej demograficzna katastrofa

Z miesiąca na miesiąc poprawia się w tym roku sytuacja na rynku pracy. Jednak młodzi ludzie zatrudniani są najczęściej albo na tak zwanych śmieciówkach, albo na umowach na czas określony. Na umowach-zleceniach albo umowach o dzieło pracuje ok. 1,4 mln Polaków. Na terminowych ok. 3,7 mln.

Elastyczny rynek daje pracę, ale nie buduje poczucia stabilizacji. Tania praca sprzyja biznesowi, ale nie decyzjom statystycznego Polaka o posiadaniu potomstwa.

Wydatki związane z wychowaniem dzieci ponosi się nie przez kilka miesięcy, ale przez lata. Perspektywa założenia rodziny jest znacznie dłuższa niż czas, na który podpisana jest umowa o pracę.

Do tego dochodzi kwestia zarobków, które są często mniej niż skromne. Aż 13 proc. ogółu zatrudnionych w gospodarce otrzymywało w 2013 r. wynagrodzenie nieprzekraczające minimalnej pensji.

– Brakuje też mieszkań dla młodych rodzin – zwraca uwagę prof. Ewa Leś z Uniwersytetu Warszawskiego. To według niej efekt zapaści budownictwa spółdzielczego, lokatorskiego i komunalnego.

Do tego wszystkiego zmieniły się obyczaje Polaków. – Mniej więcej od 2002 r. skłonność do posiadania potomstwa zaczęła się obniżać w zachodniej części kraju. We wschodnich była relatywnie wysoka – komentuje dr hab. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego. Obecnie ludność z Polski wschodniej zaadaptowała z pewnym opóźnieniem wzorzec zachowań prokreacyjnych z zachodniej części kraju. Również tam rodzi się mało dzieci.

Według dostępnych danych w 2013 r. współczynnik dzietności kobiet wyniósł zaledwie 1,26, co oznacza, że na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15–49 lat) przypadło zaledwie 126 urodzonych dzieci. O korzystnej sytuacji demograficznej można mówić dopiero wtedy, gdy na 100 kobiet w wieku rozrodczym przypada 210–215 urodzonych dzieci (co gwarantuje zastępowalność pokoleń).

GUS twierdzi, że w najbliższej perspektywie nie można się spodziewać znaczących zmian w odniesieniu do trendu demograficznego. Urząd prognozuje, że do 2050 r. liczba ludności Polski może spaść do niespełna 34 mln.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.