Rodzice postanowili wymóc na rządzie zmianę reformy edukacji, zasypując listami kancelarię premiera. Opisują w nich, jak przygotowane są szkoły i jak wyglądają zajęcia pięciolatków w obowiązkowych szkolnych zerówkach.
„Jestem mamą pięciolatka, który musiał przerwać swoje dzieciństwo i iść do szkoły. Przez pierwsze dni, będąc z nim w szkole, widziałam frustrację nauczycielki, która nie mogła ogarnąć jednej klasy łączącej dwa roczniki. W szkole nie ma odpowiednich toalet, zabawek, miejsc do zabawy, boiska, stołówki i wielu innych rzeczy, które nas rodziców bardzo martwią” – pisze Patrycja.
„Trójka naszych młodszych dzieci chodzi do małej osiedlowej szkoły. Zaciszne miejsce, małe klasy, dobry poziom – bardzo miła szkoła. Tak było do tego roku. Dzięki tzw. reformie i przymusowemu posłaniu pięciolatków do zerówki ta idylla się skończyła! Zamiast jednej zerówki trzeba było utworzyć dwie. Sale lekcyjne są w przerobionych pomieszczeniach w piwnicy. Świetlicę również przeniesiono do piwnicy. Za rok, gdy zamiast dwóch klas pierwszych powstaną cztery, poza urokiem nauki w piwnicy nasze dzieci zasmakują uroku pracy zmianowej” – piszą rodzice pięciolatka.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.