Jeden z rosyjskich gubernatorów uznał, że redukcja zatrudnienia w urzędach przypomina strzyżenie jagniąt: wełny mało, wrzasku dużo. Na naszym lokalnym podwórku może być podobnie – nie będzie kogo strzyc, bo co sprytniejsi urzędnicy już teraz, aby uniknąć redukcji zatrudnienia w administracji rządowej, szukają pracy w samorządach.
Co więcej, jakakolwiek próba oceny ich pracy i weryfikacji umiejętności kończy się porażką. Urzędnicy zawsze o jeden krok wyprzedzają plany rządu. Tak było, tak jest również obecnie. Premier zapowiada redukcję zatrudnienia, co bardziej przedsiębiorczy urzędnicy już mają załatwione etaty tam, gdzie zwolnień nie będzie. Rząd, szukając oszczędności, zamraża im płace, co sprytniejsi już pracują w urzędach, gdzie podwyżki są niewielkie, ale przyznawane co rok.
O ile takie działanie wydaje się skuteczne z punktu widzenia urzędników, o tyle dla państwa oznacza brak zdrowego rozsądku. Nie prowadzi do zastępowania słabych pracowników skuteczniejszymi i lepiej wykształconymi, nie zmniejsza kosztów utrzymania półmilionowej rzeszy urzędników. Ci bowiem wciąż w tym systemie tkwią i czerpią z niego korzyści.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.