Uchwalenie przez Sejm ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przeszło bez większego echa. Może stało się tak dlatego, że nie towarzyszyły jej spektakularne protesty, jakie mogliśmy obserwować przy głosowaniu nad przepisami o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ani propaganda sukcesu, którą rząd głosi w związku z ustawą żłobkową.
A szkoda, bo ta ustawa, nad którą prace trwały trzy lata, zawiera wiele rewolucyjnych zmian dla dzieci, dla których obecnie jedyną alternatywą jest umieszczenie w rodzinie zastępczej lub domu dziecka. Znaczenie nowych przepisów pod wieloma względami jest też większe niż wymienionych wyżej ustaw. Wyraźnie akcentuje bowiem, że rodzinom, które mają problemy wychowawcze lub po prostu są ubogie, potrzebna jest dodatkowa pomoc, a nie zabranie dziecka i umieszczenie go w placówce opiekuńczej.
I nie chodzi tu wyłącznie o przyznanie zasiłku, ale chociażby o to, aby ktoś przypilnował, żeby przyznane pieniądze zostały przeznaczone na zakup zimowych butów dla dzieci, lub nauczył młodą matkę, jak ma radzić sobie z opieką nad maluchem. Taką osobą ma być asystent rodziny. Jednocześnie jego wprowadzenie do systemu pomocy jest swoistym wotum nieufności wobec dotychczasowych działań pracowników socjalnych. Ich środowisko poczuło się dotknięte, że po raz kolejny ich praca jest niedoceniana i deprecjonowana. Warto więc uważać, aby w przyszłości nie było to przyczyną potencjalnych konfliktów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.