Kredyty frankowe na celowniku ABW. Przełomowe śledztwo czy polityczna ustawka

bank
Jak przekonują eksperci, w większości przypadków pociągniecie do odpowiedzialności – zwłaszcza „płotek”, czyli szeregowych pracowników i współpracownikówShutterStock
31 marca 2017

 W ostatnich tygodniach w mediach aż wrzało od informacji o tym, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bierze się za banki udzielające kredytów frankowych. Śledczy badają, czy przy zawieraniu umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej klienci nie byli wprowadzani w błąd co do możliwego wzrostu kursu walutowego i całkowitego kosztu kredytu.

W związku z tym, że w grę wchodzi odpowiedzialność karna, a więc zindywidualizowana, powstaje pytanie, czy w ogóle i w jakim zakresie powinny się jej obawiać osoby, które z udzielaniem takich kredytów miały do czynienia: członkowie zarządów, menedżerowie niższego szczebla, szeregowi pracownicy, specjaliści z działów obsługi prawnej, współpracownicy, a także osoby z zewnątrz organizacji, które na zlecenie banku przygotowały np. ofertę czy wzorzec umowy.

Poczucie zagrożenia może wzmagać dotychczasowa retoryka, której używano przy opisywaniu sprawy: „gigantyczne śledztwo”, „być może największa i najobszerniejsza sprawa, którą kiedykolwiek wszczęła polska prokuratura”, „20 banków pod lupą” czy „10 lat więzienia”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.