Raj podatkowy to jedno z najdziwniejszych pojęć w rozmowach o gospodarce. Raj kojarzy się z czymś pięknym, niepowtarzalnym, boskim. A skoro tak, to zapewne podatki są tam dokładnie takie, jak w biblijnym Edenie. Nie ma ich wcale. Czyż nie jest to miejsce, w którym każdy z nas chciałby się znaleźć?
A jednak jeśli ktoś publicznie mówi o rajach podatkowych, to zazwyczaj nimi straszy. Stosuje się to określenie jako zbiorczą nazwę takich miejsc na świecie, do których – jak przekonują przedstawiciele wrogich im Unii Europejskiej, OECD czy rządu USA – uciekają bogaci z twoimi pieniędzmi. W ten sposób unikają płacenia podatków od dochodu magnaci finansowi, właściciele przedsiębiorstw, ich menadżerowie, a nawet dentyści, aktorzy i muzycy (np. Bono). Wszyscy oni optymalizują się w rajach kosztem budżetu twojego kraju. Twoim kosztem – bo z tych niezapłaconych podatków miałbyś lepszy szpital, twoje dziecko lepszą szkołę, a bezrobotny małżonek wyższy zasiłek.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.