Autopromocja

Estoński system podatkowy jest jednym z lepszych na świecie. Co stoi za tym sukcesem?

Tallin
TallinShutterStock
27 grudnia 2015

O powodzeniu estońskich reform podatkowych nie decydują niskie stawki, tylko jeden z najprostszych i najbardziej konkurencyjnych systemów podatkowych na świecie.

W 2015 r. stawki VAT, PIT i CIT wyniosły tam 20 proc. Spółki płacą CIT dopiero w chwili faktycznej dystrybucji zysku w postaci dywidendy. To pozwala im dłużej obracać kapitałem. Dlatego zagraniczni inwestorzy tak chętnie korzystają z tamtejszych regulacji.

Tallin planuje dalsze reformy. Celem jest zmniejszenie opodatkowania pracy i przerzucenie ciężaru danin na konsumpcję (podwyżka akcyzy i obniżka VAT). Od 2017 r. obniżona o 1 proc. zostanie wysokość składek na ubezpieczenie społeczne. Wyższa za to będzie danina od alkoholu i papierosów.

W Estonii rosną też wpływy podatkowe, co przypisywane jest lepszej efektywności fiskusa. Od 1 stycznia do końca sierpnia 2015 r. dochody podatkowe wzrosły o 3,8 proc. (w porównaniu z analogicznym okresem 2014 r.). Wyższe o 11,9 proc. były także wpływy z VAT oraz o 7,3 proc. ze składek na ubezpieczenie społeczne.

W Estonii wprowadzono już m.in. cyfrową identyfikację tożsamości, która pozwala 95 proc. podatników rozliczać się w internecie. Wypełnienie takich obowiązków zajmuje średnio 81 godzin rocznie, przy europejskiej średniej 173 godziny i polskiej 271 godzin.

W 2014 r. kraj ten wprowadził certyfikat e-rezydencji dla przedsiębiorców zainteresowanych prowadzeniem firmy zgodnie z lokalną jurysdykcją.

– Obecnie zapowiada wdrożenie ram prawnych dla kolejnej rewolucji technologicznej, zwanej internetem rzeczy – wyjaśnia Bartosz Kwiatkowski, menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC.

Nadbałtycki kraj stał się mekką dla startupów. A że potrafi rozmawiać z firmami, potwierdza chociażby powołanie w październiku 2015 r. grupy roboczej ds. współpracy z Uberem. Jej celem jest wypracowanie rozwiązań podatkowych dla innowacyjnych modeli biznesowych. Chodzi o popularne również w Polsce firmy działające w ramach ekonomii współdzielenia (np. Uber, Airbnb) – wyjaśnia Bartosz Kwiatkowski. Doświadczenia Estonii wykorzysta zapewne cała Unia, gdzie postępować będzie ekspansja platform podobnych do Ubera. Model podatkowo-biznesowy, który wybierze Tallin, będzie ważnym punktem odniesienia dla rozwiązań wdrażanych także nad Wisłą – przewiduje ekspert PwC.

Za podjęcie rozmów z firmami działającymi na rynku sharing economy chwali Estonię także Tomasz Michalik, partner w MDDP. Zwraca uwagę na długofalowe myślenie. – Estonia dostrzegła konieczność stworzenia szczególnego modelu opodatkowania tego rynku głównie dlatego, że rząd uznał, iż w perspektywie kilkunastu lat wzrośnie jego rola w gospodarce.Stworzono więc formalny zespół z przedstawicielami jednego z największych uczestników rynku, którego interesy teoretycznie powinny być sprzeczne z interesami fiskusa. Tak jednak nie jest. W długim okresie interesy podatników i fiskusa mogą w dużym stopniu być tożsame – zauważa Tomasz Michalik.

Ważniejszymi dla biznesu niż proste obniżenie podatków są: stabilność prawa, proporcjonalność zobowiązania wynikająca z rozumienia istoty biznesu, rozsądny poziom obciążenia administracyjnego. Dla rządu Estonii to oczywiste. 

Spółki płacą CIT dopiero w chwili faktycznej dystrybucji zysku w postaci dywidendy

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.