Jedlak: Skoro potrzeba podatku od deszczu, to logiczne będzie wprowadzenie podatku od powietrza

6 grudnia 2012

Minęły czasy, gdy deszczówka zbierana domowym sposobem służyła do prania, mycia albo np. uzupełniania akumulatorów (w zastępstwie wody destylowanej) – ze względu na jej walory (wyjątkowa czystość i miękkość). Dziś, jak twierdzą niektórzy, jest brudniejsza niż ścieki. Zawiera tablicę Mendelejewa i bogatą listę bardziej złożonych substancji. W Polsce wciąż nikła jest tradycja oszczędzania wody – choć wzrost jej ceny powoli zmienia nawyki – i dbania o nią.

 Bez trudu znajdziemy przebite szambo, które zanieczyszcza wody gruntowe, ale na darmo byśmy szukali przykładu recyklingu tzw. wody szarej (np. z kąpieli), która np. w japońskich domach służy do spłukiwania toalet. Za to, co cenne i coraz rzadsze, trzeba płacić. I płacimy – za wodę, którą zużywamy, oraz za ścieki, które tego użycia są efektem. Deszczówka, która trafia do miejskiej kanalizacji, a nie gruntu, niezależnie od stopnia zabrudzenia niczym od ścieku się nie różni – musi być odebrana i w odpowiednie miejsce odprowadzona. Mimo to kwestia podatku od deszczu jest kontrowersyjna z dwóch powodów. Po pierwsze, wygląda na to, że zapisy obowiązującej ustawy są takie, że nie można ich w praktyce zastosować. A przepisy rozporządzenia, które próbują to naprawić, idą dalej niż ustawa, a tym samym są nielegalne, sprzeczne z konstytucją. Innymi słowy, podatek od deszczu pobierany być nie może, a jeśli jest – to wbrew prawu. Właśnie to próbują naprawić posłowie, którzy w tej sprawie nie próżnują.

Pozostało 52% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.