Autopromocja

Błąd firmy czy skarbówki? Nie można czyhać na pomyłkę zagranicznego podatnika

złotówka, euro, waluty
Sąd uznał, że decyzja naczelnika, mimo że ostateczna, jest nieważna.ShutterStock
18 stycznia 2018

Naczelnik urzędu skarbowego wykorzystał błąd francuskiej firmy i zwrócił jej VAT w złotówkach zamiast w euro. Dopuścił się rażącego naruszenia prawa i musi oddać podatek – orzekł wczoraj NSA.

Sąd uznał, że decyzja naczelnika, mimo że ostateczna, jest nieważna.

Chodziło o francuską firmę, która wystąpiła do urzędu skarbowego o zwrot VAT naliczonego przy zakupach w Polsce. Chciała go odzyskać na zasadach przewidzianych dla podmiotów zagranicznych. Problem polegał na tym, że pomyliła się we wniosku i napisała, że chce dostać z powrotem 187 tys. złotych.

Do złożonego wniosku zapomniała dołączyć fakturę i naczelnik wezwał firmę do jej przedłożenia. Na fakturze widniała ta sama kwota, tyle że podana w euro. W rzeczywistości więc do zwrotu było czterokrotnie więcej podatku.

Różne waluty

Naczelnik przemilczał jednak rozbieżność w walutach i wydał decyzję o zwrocie VAT w złotówkach. Wysłał ją do Francji. Zanim spółka zdążyła połapać się, o co chodzi w piśmie z Polski, minął 14-dniowy termin na złożenie odwołania.

Firma starała się o wznowienie terminu na złożenie odwołania, ale bezskutecznie. Decyzja była ostateczna. 70 proc. kwoty, którą zamierzała odzyskać, pozostało więc w budżecie.

Spółka nie chciała się z tym pogodzić. Podkreśliła, że z rozporządzenia ministra finansów w sprawie zwrotu VAT podmiotom zagranicznym (obecnie Dz.U. z 2014 poz. 1860) wyraźnie wynika, iż zwrot podatku dotyczy kwoty podanej na fakturze, a nie we wniosku, ani innym dokumencie.

Podjęła więc próbę odzyskania podatku w trybie nadzwyczajnym – zażądała stwierdzenia nieważności decyzji naczelnika. Uzasadniała to rażącym naruszeniem prawa. Była to dla niej ostatnia szansa na odzyskanie VAT.

Błąd spółki

Fiskus stwierdził jednak, że rażącego naruszenia prawa nie było, a spółka dostała to, o co wnioskowała.

Co do rozbieżności między fakturą a wnioskiem organ wyjaśnił, że zwrot VAT jest prawem podatnika i podatnik może zażądać zwrotu tylko części kwoty (a nawet w ogóle z niego zrezygnować).

Spółka uznała taki argument za absurdalny. Dziwiła się, jak polski fiskus mógł pomyśleć, że świadomie zrezygnowała z części należnej jej kwoty. Uważała, że świadomie i bezwzględnie wykorzystał jej omyłkę zamiast ją wyjaśnić.

WSA w Warszawie przyznał rację fiskusowi. Uznał, że jeśli mówić o błędzie naczelnika, to z pewnością nie było to rażące naruszenie prawa. Wszak cała sprawa wzięła się z pomyłki spółki – podkreślił sąd.

Dodał, że postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności ma charakter nadzwyczajny i nie służy kwestionowaniu wysokości zwrotu. Na taki działania spółka miała czas, zanim decyzja stała się ostateczna – wytknął WSA.

Zasada zaufania

Spółka wygrała dopiero w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. – Przemilczając ewidentną sprzeczność między wnioskiem a fakturą, naczelnik dopuścił się rażącego naruszenia prawa, w związku z czym decyzja o zwrocie VAT jest nieważna – uzasadniła sędzia Izabela Najda-Ossowska.

Podkreśliła, że rozbieżność między wnioskiem o zwrot a dołączoną do niego fakturą była widoczna już na pierwszy rzut oka. – Była to przecież ta sama kwota, tyle że podana w różnych walutach – argumentowała sędzia.

Dodała, że w tej sytuacji naczelnik urzędu skarbowego powinien był zwrócić się do spółki i wyjaśnić rozbieżność. Tego wymaga zapisana w ordynacji zasada zaufania do organów państwa.

Identycznie NSA orzekł w wyroku z 14 marca 2017 r. (sygn. akt I FSK 1377/15) w sprawie spółki z Belgii. Wtedy również fiskus oddał kwotę wskazaną we wniosku, choć na fakturze była inna. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.