Urzędnik też potrafi wpuścić podatnika w maliny

bezrobotny, praca
Każdy podatnik powinien jednak wiedzieć, że pracownik urzędu nie jest organem administracji i powoływanie się na udzieloną przez niego poradę w niczym mu nie pomoże.ShutterStock
4 września 2015

Wciąż mam problem z zeznaniem podatkowym za 2013 rok – opowiada pan Jan. – Nie miałem pewności, czy mogę odliczyć ulgę na wychowanie pełnoletniego, uczącego się dziecka, więc poszedłem zapytać o to w urzędzie skarbowym. Wyjaśniłem, że dochód córki przekroczył co prawda kwotę wolną od podatku, ale w połowie roku wyszła za mąż. Pani w okienku poinformowała mnie, że liczy się dochód do dnia zawarcia małżeństwa – jeśli był niższy niż kwota wolna, to mam prawo skorzystać z odliczenia. Teraz po dwóch latach okazuje się, że urzędniczka nie miała racji. Urząd skarbowy twierdzi, że nie powinienem odliczać ulgi, i żąda, bym dopłacił podatek wraz z odsetkami. Nikogo nie interesuje, że byłem w urzędzie, pytałem i zostałem wprowadzony w błąd – żali się czytelnik, który uważa, że zaległy podatek powinna zapłacić za niego urzędniczka

Niestety praktyka pokazuje, że urzędnicy (uczciwie mówiąc: nie wszyscy) udzielając podatnikom porad – czy to bezpośrednio w urzędzie, czy też przez telefon – często wpuszczają ich w maliny, co wychodzi na jaw dopiero w toku oficjalnych czynności.

Pozostało 93% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.