Diagnostyka ma strategiczne znaczenie w systemie ochrony zdrowia i gospodarce

Diagnostyka ma strategiczne znaczenie w systemie ochrony zdrowia i gospodarce
Diagnostyka ma strategiczne znaczenie w systemie ochrony zdrowia i gospodarceShutterstock
dzisiaj, 02:00
Artykuł partnerski

– Infrastruktura diagnostyczna jest równie ważna jak drogi czy uzbrojenie armii, a w pewnych momentach nawet ważniejsza. Zależy od niej zdrowie i życie ludzi, ale też bezpieczeństwo i stabilność rozwoju gospodarczego – podkreśla Josh Jordan, dyrektor generalny Roche Diagnostics Polska.

Pacjenci w Polsce często słyszą od lekarzy, że ich choroba jest uleczalna, ale diagnoza została postawiona zbyt późno. Co zawodzi?

Josh Jordan, dyrektor generalny Roche Diagnostics Polska
Josh Jordan, dyrektor generalny Roche Diagnostics Polska

Po pierwsze dostęp do nowoczesnej diagnostyki jest wciąż bardzo ograniczony, po drugie – świadomość społeczna dotycząca możliwości, jakie oferuje szybszy niż kiedykolwiek postęp, pozostaje niska. Tracimy na tym jako jednostki, jako społeczeństwo, jako gospodarka.

Postęp w diagnostyce polega na zwiększaniu liczby testów na różne choroby?

To coś zdecydowanie większego: ten postęp już spowodował głęboką zmianę całej medycyny. Nowoczesna diagnostyka otwiera drzwi do głębokiego zrozumienia kolejnych chorób. Dzięki analizie krwi, DNA czy tkanek coraz więcej wiemy o zdrowiu człowieka. Technologie rozwijają się coraz szybciej i zarazem tanieją. To pozwala zwiększać efektywność.

A czy rosną przy tym precyzja i wartość kliniczna wyników badań?

W niesamowitej skali. Pomagamy laboratoriom w sektorze publicznym i prywatnym w automatyzacji, cyfryzacji, poprawie łączności, a nawet konsultacjach dotyczących usprawnień organizacji pracy, aby wykonywanie testów było szybsze, bardziej ekonomiczne, a przede wszystkim zapewniało wyższą jakość.

Sztuczna inteligencja (AI) w diagnostyce to już codzienność?

Tak. Pomaga nie tylko optymalizować działanie laboratoriów, ale też wspiera lekarza w interpretacji wyników i podejmowaniu decyzji. Świetnym przykładem jest cyfrowa analiza patomorfologiczna, w której AI drastycznie skraca czas analizy próbek. Z kolei zaawansowane systemy monitorowania glikemii (CGM), wspierane przez algorytmy sztucznej inteligencji, pomagają pacjentom z cukrzycą przewidywać zmiany glikemii i bezpieczniej zarządzać terapią na co dzień. Taka wszechstronna cyfryzacja, wdrażana zawsze z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa danych, jest dziś kluczem do w pełni spersonalizowanej opieki medycznej.

Same algorytmy nie wystarczą. Potrzeba odpowiedniego sprzętu.

Szerokie rozwiązania digitalowe i AI wprowadzają diagnostykę na wyższy poziom, ale by to działało, potrzebny jest odpowiedni sprzęt. Nasze portfolio obejmuje pełne spektrum urządzeń: od dużych analizatorów i zautomatyzowanych systemów laboratoryjnych dla szpitali specjalistycznych, po niewielkie urządzenia, dzięki którym zaawansowana diagnostyka trafia bezpośrednio do pacjenta – do gabinetu lekarza rodzinnego (POZ), na SOR, a nawet do jego domu.

A jak bardzo diagnostyka wpływa dziś na decyzje lekarzy?

W ok. 70 proc. przypadków decyzje medyczne opierają się na wynikach diagnostycznych. To obrazuje niebywały potencjał, a zarazem wyzwanie systemów ochrony zdrowia: coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że jeśli nie będziemy inwestować w diagnostykę i efektywnie jej wykorzystywać, to zasadniczo pogorszymy jakość całego systemu, co będzie miało fatalne konsekwencje nie tylko dla ludzkiego zdrowia, ale też rozwoju gospodarczego i finansów publicznych.

To czemu na całą diagnostykę wydajemy w Polsce jedynie 3 proc. budżetu na ochronę zdrowia?

Dobre pytanie. Staramy się uświadamiać opinii publicznej i decydentom, że wczesne wykrywanie chorób przynosi nawet siedmiokrotny zwrot – w postaci mniejszych kosztów leczenia, krótszych hospitalizacji i mniejszego obciążenia systemu. Czyli to jest niezwykle opłacalna inwestycja. Niestety, wedle raportu „Znaczenie nowoczesnej diagnostyki laboratoryjnej w systemie opieki zdrowotnej” z 2025 r. wydatki na diagnostykę laboratoryjną w Polsce wyniosły jedynie 13 euro na mieszkańca. To ponad trzy razy mniej od europejskiej średniej.

Weźmy przykład: rak szyjki macicy – 3 tys. zdiagnozowanych kobiet i 1,5 tys. zgonów rocznie.

To jeden z najbardziej dramatycznych przykładów, bo mówimy o chorobie w dużej mierze uleczalnej, a przede wszystkim – możliwej do uniknięcia. Medycyna dysponuje dwoma potężnymi narzędziami: skutecznym screeningiem HPV (wirusa odpowiedzialnego za 99 proc. przypadków tego nowotworu) oraz szczepieniami. Wiemy doskonale, że wczesne wykrycie raka radykalnie zwiększa skuteczność leczenia. Obserwujemy w Ministerstwie Zdrowia zasadnicze zmiany w myśleniu, w tym rosnący nacisk na profilaktykę jako filar systemu opieki zdrowotnej. Cieszy nas to, ale przywołane liczby pokazują, że jest tu jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

A inne obszary?

Kardiologia, choroby metaboliczne, neurologia są także rewolucjonizowane dzięki postępom diagnostyki. W przypadku choroby Alzheimera – przełomowy test, Phospho-Tau (217P) Plasma pozwala wiarygodnie potwierdzić lub bezpiecznie wykluczyć podłoże tej choroby już przy jej pierwszych objawach.

Czyli proste badanie zamiast rezonansu i bolesnej punkcji lędźwiowej?

Tak. Badanie z krwi znacząco skraca drogę do diagnozy i obniża jej koszt. Wczesne rozpoznanie daje pacjentom i ich rodzinom poczucie kontroli potrzebne do planowania przyszłości, a zarazem może zmniejszyć obciążenie systemu. Podobny efekt widać w kardiologii: markery Lp(a) i NT-proBNP w podstawowej opiece zdrowotnej pozwalają precyzyjnie ocenić ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i dobrać spersonalizowaną profilaktykę. Monitorowanie NT-proBNP przez sześć tygodni po wypisie zmniejsza ryzyko rehospitalizacji i zgonu, a zastosowanie tych testów ogranicza liczbę hospitalizacji o 14,4 proc. i skraca pobyt w szpitalu. Szeroki dostęp do prostego testowania poprawia więc wyniki leczenia, zwiększa kontrolę pacjentów nad życiem i podnosi efektywność systemu.

Czy możemy sobie wyobrazić przyszłość, w której większość testów pozwalających monitorować nasze zdrowie wykonujemy w domu?

My już żyjemy w takiej rzeczywistości. Weźmy współczesne systemy ciągłego monitorowania glikemii: to znacznie więcej niż tylko odczyt parametrów. Podczas gdy sensor precyzyjnie mierzy aktualne stężenie glukozy, zaawansowane algorytmy AI analizują wzorce i przewidują zmiany, wyposażając pacjenta w narzędzia wspierające w aktywnym zarządzaniu cukrzycą. Diagnostyka staje się narzędziem profilaktycznym. Podobne poczucie kontroli nad swoim życiem zyskują pacjenci dotknięci innymi schorzeniami.

Brzmi jak oczywistość. Dlaczego więc wciąż myślimy w kategoriach oddzielnych budżetów – silosów: diagnostyka osobno, leczenie osobno…

Dotknął pan istoty sprawy: rozwój technologii i związanych z tym możliwości sprawia, że powinniśmy tworzyć systemy, mając na uwadze całą ścieżkę pacjenta – od pierwszego objawu do powrotu do zdrowia. Pamiętajmy przy tym, że w skali globalnej potrzeby pacjentów rosną. Aby je zaspokoić, niezbędne są nowoczesne, wydajne, wysoce zautomatyzowane laboratoria obsługujące testy na masową skalę. Równocześnie w starzejących się społeczeństwach, także w Polsce, gdzie zmiany demograficzne istotnie przyspieszyły, musimy rozwijać coraz bardziej zindywidualizowane, zdecentralizowane metody dostosowane do potrzeb konkretnego pacjenta – w domu i blisko domu.

Dlaczego Polacy relatywnie mniej chętnie korzystają z owoców postępu w diagnostyce?

Gotowość do badań jest silnie sprzężona z dostępnością. I nie chodzi tylko o pieniądze. Potrzebna jest zmiana mentalna i edukacja. Kluczową rolę odgrywają tu lekarze rodzinni - to im pacjenci ufają najbardziej. Uruchomienie programu „Moje zdrowie” to był krok we właściwym kierunku.

To program zainicjowany przez państwo. To porozmawiajmy o jego roli.

Państwo powinno lepiej koordynować działania w ochronie zdrowia. Tam, gdzie resorty zdrowia, finansów i cyfryzacji współpracują wokół konkretnego problemu, wyniki leczenia są lepsze, a koszty niższe. Dotyczy to m.in. chorób sercowo-naczyniowych i onkologii. Kluczowe jest spojrzenie na całą ścieżkę pacjenta, a nie na oddzielne koszty leku, terapii czy diagnostyki. Myślenie długofalowe pozwala poprawić jakość i efektywność systemu. Wczesna diagnoza obniża koszty leczenia – w sepsie szybkie testy mogą uratować życie, przyspieszyć terapię i skrócić pobyt w szpitalu. Fundamentem takiego podejścia powinna być ścisła współpraca sektora publicznego i prywatnego, korzystna dla pacjentów i systemu.

W czasie pandemii uznaliśmy zdrowie za filar bezpieczeństwa. To trwała zmiana?

Powinna taka być. Wiemy już, że jeśli społeczeństwo jest chore albo boi się choroby, gospodarka staje. A to oznacza, że infrastruktura ochrony zdrowia, na czele z nowoczesną diagnostyką medyczną, jest równie ważna jak drogi, lotniska czy sprzęt dla wojska – a w pewnych momentach ważniejsza. Stawianie dziś w opozycji wydatków na zdrowie i obronność jest wielkim błędem. Niezbędne jest myślenie całościowe. Tylko silna gospodarka jest w stanie zapewnić środki na bezpieczeństwo. A silna gospodarka potrzebuje zdrowych ludzi.

Co dziś najbardziej blokuje rozwój innowacyjnej diagnostyki w Polsce?

Kluczowe jest opracowanie mechanizmów, dzięki którym innowacje będą dostarczane pacjentom bez opóźnień, odpowiadając nie tylko na potrzeby kliniczne, ale także na rzeczywistość geopolityczną czy demograficzną. Dziś zbyt często lekarze muszą wybierać: wykonać test czy przeznaczyć środki na leczenie. To nie zawsze prowadzi do optymalnych decyzji – zarówno z punktu widzenia zdrowia pacjenta, jak i kosztów systemu. Diagnostyka przestała być tylko narzędziem lekarza – to fundament nowoczesnego państwa. Taką przyszłość Polski chcę współtworzyć.

Partner

7fa640ee-3a5a-47d6-a713-1abefbdd6295-39181448.jpg
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png