Autopromocja

WHO chce zakazać stosowania dwóch substancji odurzających. Może to dobić polskie firmy

Chemia powszechnego użytku
Chemia powszechnego użytkuDziennik Gazeta Prawna
10 marca 2015

Światowa Organizacja Zdrowia chce zakazać stosowania dwóch substancji odurzających. Problem polega na tym, że są one powszechnie wykorzystywane w polskim przemyśle.

Na rozpoczynającej się właśnie sesji Komisji Środków Odurzających ONZ w Wiedniu powróci temat wpisania na listę zakazanych substancji 1,4-butanodiolu (BDO) i gamma-butyrolaktonu (GBL). Szanse na to oceniane są jako spore. Jeśli ONZ zdecyduje się na takie ograniczenie, niebawem zacznie ono obowiązywać również w Polsce, bowiem ratyfikowaliśmy konwencję o substancjach psychotropowych. Problem polega na tym, że to związki chemiczne często stosowane w przemyśle.

Co to oznacza dla polskich przedsiębiorców?

– Więksi sobie jakoś poradzą, przenosząc wyższe koszty produkcji na konsumentów lub podwykonawców. Mniejsi mogą upaść – ostrzega radca prawny dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

BDO i GBL w zasadzie nie mają zamienników. Są niezbędne m.in. przy produkcji podzespołów elektronicznych, ale i przykładowo sztucznych rzęs. Służą również jako składniki środków do zmywania farb. Dlaczego mają znaleźć się w załączniku I do konwencji? Od kilku lat powszechnie zażywa się je jako środki odurzające. Są tanie, łatwo dostępne, a za ich posiadanie nie grożą kary.

Po wpisaniu tych substancji na listę będą je mogły wykorzystywać jedynie podmioty mające odpowiednie uprawnienia. W Polsce uregulowane jest to w rozdziale 5 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 124). Problemów ze spełnieniem wymogów nie będą mieć wielkie koncerny farmaceutyczne, lecz dla producentów farb czy zderzaków samochodowych może to być bariera nie do pokonania.

– Propozycja jest daleka od doskonałości. Rozumiem ideę walki z uzależnieniami, ale trzeba to robić rozsądnie. Dlatego najlepiej by było zaczekać ze zmianami, aż uda się znaleźć substytuty tych związków. A jeśli to miałoby trwać zbyt długo, może polski ustawodawca powinien ograniczyć wymogi wynikające z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – tak aby zmiana nie doprowadziła do bankructwa małych i średnich firm – proponuje Krzysztof Szubert, przewodniczący komisji BCC ds. informatyki, telekomunikacji i społeczeństwa informacyjnego.

Rozwiązanie proponowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) spowodowałoby, że na całym świecie dojdzie do drastycznego ograniczenia produkcji tych związków. Staną się o wiele droższe. Ucierpią nie tylko przedsiębiorcy polscy, lecz także zagraniczni. Przede wszystkim jednak problemy dotkną podwykonawców świadczących usługi dla największych koncernów. A tych w Polsce jest bardzo wielu.

– Trzeba powiedzieć wprost. Przyjęcie tak radykalnego rozwiązania potężnie uderzy w polską gospodarkę – alarmuje dr Biadun.

A to, jak przekonuje Konfederacja Lewiatan, odbije się także na konsumentach. Jeśli podrożeje produkcja pralki czy komputera, ostatecznie zapłaci za to klient.

Konfederacja zaapelowała więc do resortu gospodarki i przedstawicieli rządu o nieopowiadanie się za takimi decyzjami w Wiedniu.

Ryszard Kwieciński z departamentu komunikacji społecznej Ministerstwa Gospodarki odsyła do resortu zdrowia. Ten zaś do chwili oddania gazety do druku nie odpowiedział na nasze pytania.

– Trzeba ważyć racje: w tym przypadku na jednej szali – jak twierdzi WHO – jest zdrowie i życie. Ale pamiętajmy, że tylko pozornie chronimy te wartości. Bo zakazanie dwóch substancji, żeby ludzie się nimi nie narkotyzowali, niewiele da. Pojawią się lada moment kolejne, a ograniczenia dla biznesu pozostaną – przestrzega dr Dobrawa Biadun.

Innego zdania jest Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Jak tłumaczy: to, że czegoś nie da się całkowicie wyeliminować, nie oznacza, że nie należy próbować.

– Wiele substancji stosowanych do odurzania się ma zastosowanie przemysłowe. Ale to nie może być usprawiedliwienie dla w zasadzie nieograniczonego ich użytku. Taka swoboda, źle pojmowane liberalne podejście, prowadzi do degeneracji całych społeczeństw – stwierdza kategorycznie dyrektor Brzózka.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.