Autopromocja

Bruksela ocenia polską opiekę medyczną: Za mało pieniędzy, brak lekarzy, zła organizacja

Zdrowie
Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że w swoim dokumencie Komisja opiera się na danych historycznych, bo sprzed dwóch–trzech lat.ShutterStock
10 września 2018

Komisja Europejska wytyka błędy polskiej opieki medycznej, punktując po kolei wszystkie jej wady.

To istotne bo – jak podkreślają urzędnicy KE – zanim Polsce zostaną przekazane pieniądze w ramach nowej perspektywy finansowej (2021–2027), Komisja musi ocenić, czy obecne wykorzystywanie pieniędzy jest właściwe. Dokument KE został przygotowany wspólnie przez trzy dyrekcje generalne KE – zdrowia i bezpieczeństwa żywności, polityki regionalnej i zatrudnienia (stanowił on głos w dyskusji w trakcie panelu pt. „Przyszłość funduszy unijnych w ochronie zdrowia”, który odbył się podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy).

Główny zarzut to przede wszystkim niewystarczające finansowanie systemu lecznictwa, które – jak podkreślają komisyjni urzędnicy – utrzymuje się od wielu lat. W Niemczech, Wielkiej Brytanii i Szwecji udział całkowitych wydatków na zdrowie był bliższy 20 proc., w Polsce wynosił niewiele ponad 10 proc. i należał do jednych z najniższych w Europie. Kolejna pięta achillesowa naszego systemu to brak kadr. Jak wylicza Komisja, liczba lekarzy i pielęgniarek w Polsce jest najniższa w UE (2,4 na 100 tys. mieszkańców, w UE – 3,6). Do tego dochodzi problem luki pokoleniowej – 25 proc. wszystkich czynnych zawodowo lekarzy jest w wieku emerytalnym. No i długość kolejek – choć Komisja dostrzega pewną poprawę w tym względzie, to w porównaniu z innymi krajami dostępność do leczenia plasuje Polskę wciąż na szarym końcu państw UE.

Na tym nie koniec. To, co martwi Komisję Europejską, to brak przemyślanej organizacji systemu. Zgodnie z zaleceniami unijnymi wszystkie decyzje dotyczące inwestowania powinny być skoordynowane i dlatego potrzeby w tym zakresie powinny być planowane zgodnie z tzw. mapami potrzeb zdrowotnych. Chodzi o dokument pokazujący – z podziałem na strefy geograficzne – korelacje między problemami zdrowotnymi danej populacji a dostępnością do leczenia.

Mapy co prawda powstały (dzięki pieniądzom z Unii), jednak zdaniem KE nie stały się narzędziem umożliwiającym stworzenie systemu, który byłby dostosowany do potrzeb zdrowotnych Polaków. A powinny, bo wnioski z nich wynikające są podstawą do podejmowania decyzji inwestycyjnych i reform systemu. Mapy nie zostały też – co krytykują urzędnicy – wykorzystane przy budowaniu sieci szpitali.

3626558-wydatki-na-leczenie-z-nfz.jpg
Wydatki na leczenie z NFZ

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że w swoim dokumencie Komisja opiera się na danych historycznych, bo sprzed dwóch–trzech lat. W międzyczasie sytuacja się poprawiła. – Bardzo trudno jest rozwiązać problemy w lecznictwie od razu. Wszystkie uwagi, które pojawiły się w stanowisku KE, znamy i aktywnie działamy, żeby je wyeliminować – mówi Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia. I dodaje, że Polska znacznie zwiększa nakłady na system lecznictwa w odniesieniu do PKB. – To oznacza, że wraz ze wzrostem gospodarczym strumień pieniędzy na lecznictwo rośnie. Bardzo intensywnie inwestujemy w ograniczenie kolejek – zapewnia wiceminister.

Kłopot polega na tym, że w swoim stanowisku Unia dość wyraźnie podkreśla, że przy udzielaniu środków w kolejnej perspektywie chciałaby najpierw ocenić wpływ funduszy strukturalnych z rozdania w latach 2014–2020 na efektywność systemu opieki zdrowotnej. I wylicza obszary, w których zmiany są niezbędne. Domaga się m.in. wzmocnienia podstawowej opieki zdrowotnej, rozwoju opieki środowiskowej w psychiatrii, wdrożenia skoordynowanej opieki, restrukturyzacji leczenia szpitalnego, wykorzystania map potrzeb zdrowotnych, poprawy systemu e-zdrowia, wsparcia edukacji personelu medycznego i rozwoju w zakresie zdrowia publicznego.

– Ta ocena i towarzyszące jej zalecenia pomogą w lepszym programowaniu perspektywy 2021–2027 – napisali urzędnicy KE.

Janusz Cieszyński uważa, że jednym z rozwiązań problemu byłaby zmiana sposobu przekazywania środków z Unii.

– KE zarzuca nam brak koordynacji działań w obszarze lecznictwa. Chcemy się z tym problemem zmierzyć. Dlatego proponujemy stworzenie jednego programu operacyjnego dla zdrowia. Chodzi o to, żeby działania w tym zakresie nie były rozrzucone po różnych programach unijnych. Obecnie tak jest, bo gdzie indziej są pieniądze na badania i rozwój, a jeszcze w innym miejscu środki na informatyzację, infrastrukturę czy profilaktykę – tłumaczy Cieszyński. I dodaje: – Chcielibyśmy to ubrać w jeden program operacyjny, tak aby mieć pewność, że na poziomie zarówno centralnym, jak i samorządowym pieniądze z UE są maksymalnie wykorzystane.

Czy uda się wprowadzić rozwiązanie, na którym zależy Polsce, Rada Europejska będzie decydować w najbliższym czasie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.