Osoby twierdzące, że nie należy mówić o niepożądanych odczynach poszczepiennych, bo obniża to zaufanie do systemu szczepień, zapewne twierdzą również, że nie należy mówić o pedofilii w Kościele, bo obniża to prestiż Kościoła katolickiego. Jak bowiem wiadomo, lepiej ukrywać prawdę; a nuż jej ludzie nie dostrzegą.
Coraz mniej mnie w życiu zaskakuje, ale wczoraj - przyznaję szczerze - zostałem zaskoczony tym, jak wiele osób uważa, że pisanie prawdy o szczepionkach jest szkodliwe, bo przez to ludzie nie będą chcieli się szczepić. Nie ukrywam, że nie mogę wyjść z szoku po lekturze co najmniej kilkudziesięciu komentarzy typu "to nie jest czas na mówienie o kłopotach, bo ludzie nie zaszczepią się na koronawirusa". Tymczasem, w co z całego serca wierzę, ludzie wcale nie są głupi i to, co systemowi szczepień może najbardziej zaszkodzić, to ukrywanie czegokolwiek przed społeczeństwem. Byłoby to wystawianie piłki na pustą bramkę antyszczepionkowcom.
Ale po kolei... Napisałem wczoraj tekst - może mądry, może głupi, każdy może sam ocenić, czytając - który sprowadzał się do tego, że polscy politycy i urzędnicy powinni rzetelnie informować o zagrożeniach związanych z przyjmowaniem szczepionek. Bo te są naprawdę bardzo małe, szczególnie gdy porównamy je do ryzyka zachorowania na koronawirusa i zakażenia połowy naszych bliskich. Zarazem jednak istnieją i warto ludzi na to przygotować. W przeciwnym razie trzy łzawe reportaże o ludziach, których rozbolała głowa po przyjęciu szczepionki na koronawirusa, mogą zniechęcić ludzi co do zasady umiarkowanie pozytywnie nastawionych do szczepień do przyjęcia dawki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.