Gotowe projekty ustaw, powołany zespół fachowców, liczne spotkania i obietnice. Efekt? Jak paraleki wymykały się polskiemu ustawodawstwu, tak wymykają się nadal.
Spożycie suplementów – będących wbrew opinii wielu Polaków żywnością, a nie medykamentami – rośnie z roku na rok. Zwiększa się też liczba nieprawidłowości na rynku. Produkty są w oszukańczy sposób promowane, a niektórzy producenci wymyślają wręcz schorzenia, których pozbyć można się jedynie dzięki ich suplementowi. Standardem stało się adresowanie reklam do dzieci, co ma zmusić rodziców do kupienia danego produktu. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że to kłopot i że potrzebne są nowe przepisy. Na dostrzeżeniu kłopotu jednak się kończy.
Zawracanie głowy
W 2017 r. Ministerstwo Zdrowia twardo zapowiedziało: rozprawimy się z patologiami. Przygotowano nawet projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Zawarto w nim nakaz odpowiedniego oznaczania produktów (tak, aby każdy pacjent w aptece mógł odróżnić suplement od leku), ograniczenia w reklamie, a także opłaty za rejestrację nowych produktów, z których pieniądze miały być spożytkowane na kontrolę jakości już istniejących. W projekcie wpisano kary za nieprzestrzeganie przepisów nawet do 20 mln zł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.