Masowe odwołania od wyników przetargów opóźniają inwestycje w Polsce

Masowe odwołania od wyników przetargów opóźniają inwestycje w Polsce
Masowe odwołania od wyników przetargów opóźniają inwestycje w PolsceMateriały prasowe
dzisiaj, 08:53
Artykuł partnerski

Niektóre odwołania od wyników przetargów robione są „dla sportu”. Tymczasem opóźnienia związane z czekaniem na ostateczne rozstrzygnięcia to dodatkowe koszty dla wykonawców i sektora publicznego – mówi Cezary Łysenko, członek zarządu spółki Budimex.

Tematem rozmowy w studiu DGP podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego były zamówienia publiczne. 6 tys. odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej w 2025 roku to dwa razy więcej niż dwa lata temu. Cezary Łysenko zwrócił uwagę, że ten skok odbija się na realizacji inwestycji w Polsce i je opóźnia. W jego ocenie masowa skala odwołań to nie tylko wyzwanie dla Krajowej Izby Odwoławczej i Urzędu Zamówień Publicznych, ale także problemy dla branży budowlanej oraz rynku.

Koszty dla branży budowlanej i sektora publicznego

Członek zarządu spółki Budimex zwrócił uwagę, że wykonawcy przygotowują się do zamówień publicznych i liczą na to, iż w określonym czasie postępowania przetargowe zostaną zakończone i będzie można rozpocząć prace. Opóźnienia to dodatkowe koszty dla branży budowlanej, a podpisanie umowy może dojść do skutku w zupełnie innej rzeczywistości niż ta, kiedy firmy składały oferty.
– Jest też drugi aspekt – środków publicznych, bo opóźniona inwestycja może oznaczać np. utratę dofinansowania zewnętrznego i wyższe koszty – stwierdził Cezary Łysenko.

Problem opóźnienia ostatecznych rozstrzygnięć przetargowych narasta.
– Jeszcze dwa lata temu średni czas od momentu złożenia oferty do podpisania umowy wynosił od 5 do 6 miesięcy. Dzisiaj ten okres wynosi już od 8 do 12 miesięcy. To realna przeszkoda w prowadzeniu biznesu – podkreślił Cezary Łysenko.

Ostudzić zapędy do odwołań

Jak to zmienić? Według Cezarego Łysenki rozwiązań jest kilka. Jego zdaniem wysokość opłaty przy składaniu odwołania od wyniku przetargu jest zdecydowanie za niska.
– Chodzi o to, by opłata przy kontrakcie w wysokości 100 mln zł była adekwatna do jego wartości – zaproponował przedstawiciel Budimexu. I przypomniał, że w państwach sąsiadujących z Polską opłata przy odwołaniach jest liczona od wartości kontraktu.
– Jeżeli odwołanie jest słuszne, wykonawca dostaje zwrot środków, jeśli nie, pieniądze przepadają na rzecz Skarbu Państwa. To bardzo dobry mechanizm, który otrzeźwia trochę zapędy odwołujących – ocenił Cezary Łysenko i dodał, że czasami odwołania od wyniku przetargu składane są „dla sportu", na zasadzie „uda się albo się nie uda".
– A tak nie powinno być – zaznaczył.

Dialog konkurencyjny i inne recepty

Innym sposobem ograniczenia liczby odwołań jest przygotowanie struktury przetargów tak, aby zminimalizować powody do skarg.
– Jeżeli wprowadzilibyśmy większą ilość postępowań dwustopniowych, w których w pierwszym etapie badamy referencje, dokumenty podmiotowe, a dopiero w drugiej fazie mamy badanie oferty cenowej, to od razu mamy o połowę mniej podstaw do odwołań – tłumaczył przedstawiciel Budimexu. Dodał, że dobrą formułą ograniczającą liczbę odwołań jest też dialog konkurencyjny.
– Dzisiaj praktycznie każde postępowanie jest w procesie odwoławczym, a to naprawdę źle wygląda – podsumował Cezary Łysenko.

Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.

GEG

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Artykuł partnerski

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.