Urzekła mnie historia z ubiegłego tygodnia. Otóż pani Huhana Iripa (mama) oraz Tere i Renell (córki) z Nowej Zelandii udały się na wakacje odchudzające do Tajlandii. Te okazały się tak udane i zaowocowały tak spektakularnymi efektami, że w drodze powrotnej wszystkim trzem paniom odmówiono przelotu klasą biznes na pokładzie dreamlinera.
Przedstawiciele linii lotniczych Thai Airways bez zbędnych pieszczot oświadczyli, że Nowozelandki są za grube na lot w luksusach. Najwyraźniej personel pokładowy uznał za realne niebezpieczeństwo, że jak Huhana, Tere i Renell wbiją się w ultrawygodne, skórzane, obszerne biznes-fotele, to już się z nich nie wybiją i trzeba będzie demontować pół samolotu, żeby je wyciąć razem z częścią kadłuba i odstawić do domu. Możliwe również, że przez trzy damy z nadwagą siedzące na samym przodzie maszyny zaburzona zostałaby trajektoria lotu – tak mocno, że ostatecznie wylądowałaby ona w Ułan Bator, zamiast w Auckland. O problemach ze wznoszeniem po starcie i zbyt szybko opadającym dziobie podczas lądowania nie wspomnę.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.