Po tym jak Fundacja Frank Bold wywalczyła sądowy nakaz usunięcia reklam warsztatu wykonującego nielegalne usługi, nadchodzi czas na wyeliminowanie takich ofert z portali aukcyjnych
Proceder nielegalnego wycinania filtrów DPF trwa w najlepsze od lat. Zwłaszcza odkąd Polacy zaczęli sprowadzać coraz więcej aut z Zachodu. Z uwagi na to, że często są to pojazdy nie pierwszej młodości, a filtry cząstek stałych z czasem się zapychają, właściciele stają przed dylematem: albo regenerować urządzenie bądź wymienić na nowe (warte nieraz więcej niż sam samochód), albo pozbyć się kłopotu, zlecając mechanikowi jego usunięcie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wycięcie filtra DPF lub jego dezaktywacja pozwoli na zwiększenie osiągów silnika przy jednoczesnym zmniejszeniu ilości spalanego paliwa, nie dziwne, że wiele osób decyduje się na to drugie rozwiązanie.
Z kopciuchami się udało
Dodatkową zachętą jest niska kara ‒ mandat w wysokości 500 zł oraz to, że wiele warsztatów potrafi dokonać całej operacji w taki sposób, by nie została wykryta podczas badania auta w stacji kontroli pojazdów. Choć taka ingerencja w układ wydechowy jest nielegalna i szkodliwa dla środowiska (prowadzi do znacznego pogorszenia jakości wydalanych spalin), w internecie wciąż można znaleźć setki ofert takich usług.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.