Najzwyklejsza kanapka za 20 zł, a do tego mała butelka wody za 8 zł – tak zarabia się na pasażerach, gdy zyski z podstawowej działalności stanowią coraz mniejszy procent dochodów.
Średnio jedna dziesiąta powierzchni lotnisk jest przeznaczana na sklepy. Zarówno bezcłowe drogerie, jak i kioski, kawiarnie, restauracje i kantory. Owszem, te lotniskowe centra handlowe jeszcze nie osiągają rozmiarów tradycyjnych w mieście. Jednak ich działalność dla lotnisk nabiera strategicznego charakteru. Opłaty lotniskowe, które tradycyjnie stanowiły główne źródło przychodów portów lotniczych, są ściśle regulowane. Co więcej, ostra konkurencja o przewoźników powoduje obniżanie stawek. Źródłem zarobku stają się więc... pasażerowie wydający pieniądze na lotnisku. Najwięcej sklepów, restauracji i innych punktów handlowych (łącznie 61) jest na Lotnisku Chopina. Grzegorz Michorek, dyrektor handlowy PPL, w rozmowie z nami podaje, że w przypadku Warszawy zarobki z tej działalności to już powyżej 30 proc. całych przychodów: – Rozwój tej części naszego biznesu jest dla nas niezwykle istotny – zapewnia.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.