Znacie pewnie to uczucie, gdy spodziewacie się po kimś lub po czymś jednego, a otrzymujecie drugie. Nazywa się to zaskoczeniem. Czasami dużym. Weźmy pana prezydenta – przez dwa lata robił wszystko, aby przekonać nas, że jest jedynie cienkoPiSem prezesa. Aż tu nagle postanowił zaskoczyć całą Polskę – postawił się Jarkowi i zawetował kontrowersyjne ustawy o SN i KRS. Dosłownie w jednej sekundzie połowa kraju dała mu kredyt zaufania i znowu zaczęła nazywać go Andrzejem. W „Uchu Prezesa” już się zastanawiają, czy czasem nie powinni wpuścić Jędrka do gabinetu Jarka.
To oczywiście zaskoczenie z rodzaju tych przyjemnych, a przynajmniej pozytywnych. Ale bywają też negatywne. A poziom rozczarowania jest tym większy, im większe mieliście oczekiwania. Na przykład jakiś czas temu dane mi było spróbować jedzenia w restauracji szczycącej się trzema gwiazdkami Michelin. Pewnie wiecie, że trzy gwiazdki Michelin są dla knajpy tym, czym cztery dla żołnierza – szczytem marzeń i chlubą. Nie można ich kupić, trzeba na nie ciężko pracować i to przez długie lata. Szef takiej restauracji nie jest kucharzem. To artysta, dla którego sztalugą jest patelnia, płótnem talerz, a farby to produkty spożywcze, których nazw przeciętny zjadacz chleba nawet nie jest w stanie wymówić. Spodziewałem się więc, że jedzenie, które powstaje w takiej knajpie, jest wyjątkowe do tego stopnia, że jeszcze dziesięć lat po wstaniu od stołu wasze kubki smakowe będą potrafiły przypomnieć receptorom w mózgu tamtą ucztę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.